2 komentarze = Rozdział w czwartek :)
Usiadłam na łóżku czekając na chłopaka...Przemyślałam sobie wszystko jeszcze raz...Jak ja mogłam być taka głupia!? Jak mogłam się upić? Przecież ja nie piję...To wszystko przez Dawida... To przez niego się upiłam. Ja na prawdę go kochałam i muszę przyznać, że tęsknie za nim w małym stopniu, ale równocześnie go nienawidzę. Teraz jest za późno...Nie będę czekać aż on wróci i mnie przeprosi, gdyby mnie kochał nawet by nie odszedł! Nie zdradziłby mnie! Dopiero co zerwałam z chłopakiem, a teraz spędzam noc z następnym...Jestem straszna! Parę łez zdążyło już wydostać się z oczu. Nie będę płakać. Będę twarda. Otarłam łzy i wstałam z łóżka. Nie miałam ochoty czekać na Remka, po prostu wyszłam z jego domu. Kompletnie nie wiedziałam gdzie iść, ale po przypomnieniu sobie paru szczegółów, które ominęłam idąc tutaj jakoś trafiłam na to wesele. Zanim weszłam przejrzałam się w szybie i wymusiłam najpiękniejszy uśmiech jaki umiałam, nikt się nie zorientuje. Poprawiłam jeszcze włosy i weszłam do środka. Wszyscy bardzo dobrze się bawili łącznie z moimi rodzicami, czyli nie zauważyli mojej nieobecności? To w sumie lepiej. Chciałam iść do stolika i spędzić tam resztę tego wesela rozmyślając o tym co się właśnie stało, ale zatrzymała mnie Wiktoria.
- Gdzie byłaś? Szukałam cię! - powiedziała dziewczyna z uśmiechem. I co teraz?! Co mam jej powiedzieć? Byłam u twojego brata i spędziłam z nim noc?
- Pati! - krzyknęła któryś raz Wiki machając mi przed oczyma.
- Tak? Przepraszam zamyśliłam się. - powiedziałam troszkę jakby zagubiona...
- Zauważyłam, ale nic nie szkodzi...Słuchaj chciałabyś przyjść do
mnie? Pasuje ci za dwa dni? - spytała...I mam tam iść?! Ja się spalę ze wstydu! Po tej sytuacji z Remkiem już zawsze chyba będę się przy nim peszyć i przypominać sobie to co się dzisiaj stało.
- Niestety nie mogę, mam dużo spraw na głowie. - próbowałam się wykręcić i zazwyczaj zawsze mi się to udawało, ale nie tym razem...Wiki była tak przekonująca, że nie mogłam się nie zgodzić. Było mi bardzo źle i w dodatku musiałam jeszcze udawać wesołą i beztroską...Życie jest ciężkie, chciałabym wrócić do czasów, kiedy byłam 12 latką i razem z moją najlepszą przyjaciółką Julią, która mieszka chyba teraz w Gdańsku wygłupiać się. Wtedy nie miałyśmy zmartwień i nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego jak życie może być okrutne i niesprawiedliwe. Jeszcze tylko trochę muszę poudawać, a w domu znów stanę się tą samą wrażliwą dziewczyną. Moi rodzice postanowili jechać już do domu...Wreszcie! Usiadłam z tyłu samochodu wyczerpana...Praktycznie nie tańczyłam i w ogóle, ale chodzi mi o
psychikę. Mam dość na dziś. Dojechaliśmy do domu. Pożegnałam się z moimi rodzicami mówiąc im dobranoc i pobiegłam do pokoju. Pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na łóżko. Wreszcie mogłam z siebie to wszystko wyrzucić...
- Czemu ja to zrobiłam? - szeptałam co chwila płacząc. Siedziałam na moim dużym białym parapecie z widokiem na gwiazdy. Chciałabym, żeby któraś z nich należała do mnie. Nie mogłam zasnąć, więc na zabicie czasu usiadłam przy kompie. Weszłam na fb. Jedno nowe zaproszenie. Ciekawe od kogo. Najechałam kursorem myszy na ikonkę i wyświetliła mi się Wiktoria. Od razu zaakceptowałam zaproszenie. Następnie weszłam jeszcze na yt, może ktoś coś dodał...Youtuberów oglądam wręcz nałogowo od kiedy Dawid mnie zdradził. Tylko ci goście z internetu umieją sprawić, bym szczerze się zaśmiała, a tymczasem z jednym z nich się przespałam...Ech! Przestań o tym myśleć! Nie wiadomo kiedy usnęłam. Obudziłam się dość późno. Wyprostowałam się. Całe plecy i szyja strasznie mnie bolały, nic dziwnego spałam zgarbiona, oparta o biurko. Wyjęłam z szafy pierwsze lepsze spodnie i czarną bluzkę z napisem "Oczy mam wyżej" umieszczonym na moim biuście. Uwielbiałam tą bluzkę. Przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam. Jest dobrze...Wyszłam z mojego niebieskiego pokoju i weszłam do łazienki gdzie rozczesałam włosy i umalowałam się leciutko, praktycznie nałożyłam tylko błyszczyk, umalowałam rzęsy i zrobiłam górną kreskę powieki. Nie chciało mi się nakładać cieni i tak dalej...Zeszłam na dół i tak jak myślałam moi rodzice spali jak zabici. Ten dzień minął mi tak jak zazwyczaj, różnił się tylko tym, że bardziej przeżywałam to wszystko, w końcu wczoraj,a praktycznie to dzisiaj straciłam dziewictwo...
Już w południe zaczęłam szykować się na spotkanie z Wiktorią mimo tego, że miałam tam być dopiero o 16 00. Bardzo się stresuje...Remik pewnie mnie nie lubi, to mało powiedziane...Jakoś przeżyje..Chyba. Nie ubierałam się jakoś elegancko, założyłam najzwyklejszy ciuchy, a makijaż też nie był jakiś bardzo mocny. Gotowa siedziałam przed ekranem komputera. W końcu mogłam wychodzić z domu. Wzięłam jeszcze moją torebkę z telefonem i portfelem i wyszłam uprzedzając wcześniej rodziców. Kilka minut później byłam już pod właściwym domem. Stałam przed drzwiami patrząc w nie tempo. Zadzwonić dzwonkiem? A może wrócić do domu i powiedzieć Wiki, że źle się czułam? Pełna obaw nacisnęłam dzwonek. Po chwili siedziałam już z Wiktorią w salonie. Grałyśmy na Wii i było bardzo fajnie! Remek poszedł nagrywać coś z kumplem, więc nie miałam czego się bać...
- Aaaaa!! - wydarłam się już może z piąty raz. Muszę przyznać, że ta gra była bardzo emocjonująca. Remik oczywiście musiał przyjść! Znów się speszyłam, czy tak będzie za każdym razem kiedy go zobaczę!? Za Remkiem przyszedł chłopak, z którym nagrywał. Spojrzałam się na niego i dosłownie zatopiłam w jego zielono-
szarych oczach z błyskiem radości.
***
Kolejny rozdział jest :)
Mamy nadzieję, że wam się
spodoba i zachęcamy
was do komentowania
tak abyśmy wiedziały, że ktoś
czyta naszego bloga :)



Super czekam na next
OdpowiedzUsuńZajebiste XD Czekam na next :) Weny
OdpowiedzUsuń