Jakoś nie miałam ochoty dzisiaj iść na ten cały ślub mojego kuzyna, ale przecież to jest rodzina i nie wypada tak nie iść. Przejrzałam się ostatni raz w moim ogromnym lustrze i mogłam przyznać, że wyglądam dobrze. Makijaż jakoś zamaskował spuchnięte oczy od płaczu. Wyglądałam teraz jak człowiek a dwie godziny temu jak zombie. Widać to prawda co mówią o makijażu, że czyni cuda. Najchętniej to bym padła na swoje łóżko i już nigdy nie wstała, ale muszę być silna. Przynajmniej udawać muszę.
Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon. Od razu spojrzałam na wyświetlacz i dostrzegłam, że dzwoni ktoś z kim nie mam najmniejszej ochoty rozmawiać. Dawid, mój były chłopak. Zdradził mnie i teraz myśli, że od tak mu to wybaczę. O nie, tak dobrze nie będzie. Szkoda tylko, że będę szła tam sama. A miałam iść z nim. No dobra Pati przestań myśleć o tym frajerze, uśmiechnij się i idź z podniesioną do góry głową.
-Patrycja, jedziemy. - Krzyknęła moja mama z dołu. Ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie i byłam nawet zadowolona. Krótka sukienka, czarna w kolorowe kwiatki, która idealnie do mnie pasowała. Wymusiłam uśmiech i zbiegłam ze schodów co było
wielkim błędem bo w butach na obcasie marnie sobie radziłam, co sprawiło, że gdyby nie mój ojciec wywaliłabym się na przedpokój.
-Jeśli chcesz jeszcze żyć to radzę Ci uważać. - Zaśmiał się mężczyzna upewniając się, że dam radę sama stać po czym mnie puścił.
-Możemy już jechać i mieć to z głowy? - Spytałam.
-Córeczko może porozmawiamy. - Powiedział. Wiem, że się o mnie martwią on i mama, ale jakoś nie mam ochoty im się zwierzać z tego co zrobił Dawid.
-Nie chce o tym rozmawiać. Po prostu jedźmy i wracajmy szybko do domu. - Jeszcze się nie zaczęło a ja już jestem negatywnie nastawiona na ten wieczór.
-No dobrze. - Pokręcił głową z niezadowolenia i mogliśmy wsiadać do samochodu. Usiadłam na tylnym siedzeniu i zaczęłam gapić się przez szybę. Daleko nie mieliśmy, bo Wodzisław Śląski nie jest jakimś dużym miastem jak jakaś Warszawa czy też Wrocław. Tym bliżej byliśmy kościoła tym bardziej się denerwowałam chociaż nie mam czym bo to przecież nie mój ślub. Jednak denerwowałam się tym, że będę tam sama. Wszyscy znowu będą gadać tylko o tym, że nie umiem sobie nikogo znaleźć i, że powinnam mieć już chłopaka i tak dalej. Super mam rodzinie nie ma co.
-Pati, wysiadamy. - Nawet nie zorientowałam się, że jesteśmy na miejscu. Niechętnie wysiadłam z pojazdu i za ludźmi zaczęliśmy wchodzić do środka. Dostrzegłam moją babcie i ciocie siedzące w pierwszym rzędzie. Ze względu na to, że moja mama jest jej siostrą zostaliśmy zawołani właśnie do nich. Usiadłam obok mojego młodszego kuzyna i zaczęłam gapić się w sufit.
-Wszystko w porządku? - Spytała babcia.
-Tak babciu. Nie martw się. Jestem tylko troszkę zmęczona. - Wymusiłam uśmiech i wróciłam do poprzedniej czynności. Mój kochany kuzyn stał i czekał na swoją ukochaną w między czasie zerkał na mnie. On jako jedyny wiedział co się stało i nawet uderzył Dawida za to. Dlatego też jestem tutaj. Dla niego, bo wiem, że nie wybaczyłby mi nieobecności. Po kilku minutach przestał zerkać na mnie bo weszła panna młoda i teraz był bardziej zajęty nią i swoim ślubem. Paulina, jego przyszła żona wyglądała ślicznie. Wszystko się zaczęło, bla, bla, bla wymienili się obrączkami, wielki buziak i tak dalej. Nie żeby coś ja się cieszę ich szczęściem jednak dzisiaj nie mam siły na nic. Ten dzień, a raczej tydzień jest dla mnie straszny i zakochane pary sprawiają, że chce mnie się rzygać. I nie, nie jestem w ciąży. Wiatropylna to ja nie jestem.
-Kuzynka chodź tutaj do mnie. - Powiedział Daniel stojąc już w wielkiej sali balowej. Się postarali.
-No co? - Spytałam go.
-To jest mój kumpel Remigiusz. - No ja nie wierzę. Zdziwiłam się, że mój kochany kuzyn zna Reziego z youtube. Może i mieszkamy w tym samym mieście, ale jednak wszystkich tutaj nie znamy. Spojrzałam na chłopaka który uśmiechnął się do mnie miło. - A to jego siostra Wiki. - Tą dziewczynę też już kojarzyłam z internetu. Oboje wydawali się mili. Zapoznałam się z nimi po czym Daniel zostawił nas całkiem samych. Nienawidzę tego człowieka. Nie no kocham go, ale teraz pomimo tego, że jest to jego wyjątkowy dzień mam ochotę go zabić.
-Wiec dlaczego siedzisz tutaj taka sama, smutna? - Spytał chłopak, kiedy tylko jego siostra poleciała za swoją ciocią Pauliną. Tak, z tego co się dowiedziałam to żona mojego kuzyna jest ich ciocią.
-Jakoś nie mam ochoty o tym gadać. - Może i jest sławny i tak dalej, ale tak na serio to ja tego człowieka nie znam i skoro nie mam zamiaru mówić moim rodzicom co się stało to dlaczego miałabym jemu się wygadać?!
-Wiesz co może zwiniemy im jedną flaszkę i pójdziemy na balkon? - Pomimo tego , że nie piję alkoholu, naszła mnie na niego ochota. Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam i wraz z nim poszłam ukraść ze stolika jedną butelkę po czym uciekliśmy na balkon. Był on nieco oddalony od całej imprezy wiec mieliśmy nadzieję, że nikt nas tutaj nie złapie. Chłopak od razu podał mi szklankę w której zrobił mi drinka. On też pił drinka bo uznaliśmy, że pijąc czystą byśmy się od razu najebali.
-Wiec może teraz powiesz mi dlaczego jesteś taka smutna cały wieczór? - Spytał po jakimś czasie naszego upijania się. Szczerze to czułam jak mi szumi w głowie i troszkę miałam wszystko gdzieś. To pewnie ta cała wódka tak działa. Nie wiem bo pije po raz pierwszy.
-Kilka dni temu chłopak mnie zdradził. - Remek mnie od razu przytulił. Poczułam się miło, chociaż znowu zwale to na alkohol. On też pewnie zrobił to przez jego nadmiar.
-Nie martw się. Znajdziesz kogoś sto razy lepszego. - I pocałował mnie w policzek. Na ogół jestem trochę nie śmiała, jednak tym razem byłam całkowicie odważna i spojrzałam mu prosto w
paczałki. Chłopak uśmiechnął się i po chwili czułam jego miękkie usta na moich. Już dawno nikt mnie tak nie całował. Z jednej strony namiętnie a z drugiej zachłannie. Jego ręce zaczęły wędrować po moim ciele. Nie przeszkadzało mi to, nie teraz. Czułam się miło. Chciana przez kogoś.
-Mieszkam dziesięć minut stąd. Zbieramy się? - Szybko wstałam dając muz znak, że się zgadzam. On również to zrobił. Złapałam go za rękę i po cichu wymknęliśmy się z hotelu. Nie przejmowałam się niczym, tylko miałam ochotę wydostać się z tego miejsca i iść do niego. Po drodze co chwila się całowaliśmy. Remigiusz miał takie cudowne usta. Oby to nie był tylko zwykły sen. Nie wiem gdzie szliśmy bo byłam bardziej zajęta nim, ale
zorientowałam się, że jesteśmy u niego kiedy zaczął otwierać swój dom. Zanim zdążyłam wejść do środka chłopak wziął mnie na ręce nie przerywając pocałunków. Szybko znalazłam się na jego łóżku. On leżał na mnie. Byłam rozpalona i czułam się cudownie.
Kiedy tylko się obudziłam czułam, że głowa mi pęka. Wciąż było ciemno a ja zaczęłam się zastanawiać gdzie jestem. Nie znałam tego pokoju jednak poczułam, że ktoś mnie obejmuje w pasie. Wystraszyłam się bo ja jestem naga. O mój Boże! Co ja zrobiłam? Spojrzałam na chłopaka z którym jak widać spałam i był to Remigiusz Wierzgoń. No tak poznałam go na ślubie. O Boże! Ślub! Zabiją mnie. Spojrzałam na zegarek telefonu i była trzecia nad ranem. Nikt do mnie nie dzwonił co oznacza, że rodzice wciąż się bawią lub są tak schlani, że zapomnieli, że mają córkę. Wygramoliłam się z jego łóżka na tyle cicho jak tylko mogłam i zaczęłam się ubierać.
-Wybierasz się gdzieś? - Usłyszałem jego głos. Spojrzałam na niego. Byłam wystraszona. Nie w taki sposób powinnam stracić dziewictwo. Chciało mi się płakać. Remigiusz widząc to wstał z łóżka po czym szybko się zakrył kocem i podszedł do mnie. - Nie płacz. Oboje byliśmy pijani. - W jego głosie słyszałam zdenerwowanie. Widać sam tego nie chciał. To jakiś koszmar. Nie wierzę, że poszłam do łóżka z facetem którego nie znam.
-Zapomnijmy o tym. Nikomu nie mów o tym co się stało. Ja też nie powiem i wszystko będzie dobrze. - Powiedziałam całkiem na poważnie. Wierzgoń odsunął się ode mnie i dał mi się do końca ubrać. Sam w tym czasie wyszedł do łazienki zostawiając mnie całkiem samą.
***
Rozdział 1. Mam nadzieję, że wam się podoba :)




Super rozdział :-) Nie mogę się doczekać nexta ;-)
OdpowiedzUsuń