środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 6. Jasne, tak mówisz a pewnie pieprzysz ją jak nikt nie widzi.

2 komentarze=next w niedziele


Remek jeszcze spał a ja nie mogłem. Jakoś martwiłem się o Pati.  To jest dziwne,  znam ją od wczoraj a tak się martwię o nią.  Remek też jest jakiś poddenerwowany i chwilami zachowuje się jakby był jej chłopakiem.  Szybko wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać w przygotowane wieczorem  ubrania.  Przed wyjściem skorzystałem jeszcze z łazienki i pojechałem Remka samochodem pod szpital.  Oczywiście wczoraj mój przyjaciel udostępnił mi swój pojazd bo inaczej bym do niego nie wsiadł.  Dosyć szybko pojechałem pod szpital,  jak już wspomniałem wcześniej, martwiłem się o nią.  
-Dzień dobry.  - Przywitałem się z ludźmi którzy wychodzili z jej pokoju.  Pewnie to byli jej rodzice.  
-Dzień dobry,  ty do Pati? - Spytała kobieta.  
-Tak jestem jej kolegą.  Śpi jeszcze? - Spytałam się ich.  
-Tak, ale myślę że możesz tam wejść.  - Powiedziała uśmiechać się do mnie miło.  Odwzajemniłem ten uśmiech.  
-Pójdę tylko szybko coś zjeść i wracam do niej.  - Byłem strasznie głodny.  Nie chciałem aby mój brzuch wydawał przy niej całą masę dziwnych dźwięków więc musiałem iść coś zjeść.  
-Nie jadłeś śniadania?  - Widać jej mama się lekko zmartwiła.  A nawet kobieta mnie nie zna.  
-Jakoś nie wpadło mi to do głowy.  - Parsknąłem  śmiechem.  Przed ich odejściem ucisnąłem  sobie dłoń z jej ojcem a Pati mama ucałowała mój policzek.  Bardzo mili ludzie.  Szybko doszedłem do jakiejś kawiarenki i kupiłem sobie herbatę i kanapkę.  Nie powiem żeby to było tanie, ale co poradzić to jest Polska tutaj wszystko drożeje.  Usiadłem na chwilkę aby w spokoju zjeść i pijąc herbatę mocno poparzyłem  sobie język.  Świetnie.  Teraz język będzie mnie piekł przez tydzień jak nie więcej.  Z pustym kubeczki podszedłem  do kosza i bylem gotowy na wizytę u mojej koleżanki.  

Leżała na swoim łóżku.  Już nie spała.  Zdziwiłem się bardzo,  bo byłem pewny, że będzie spać dłużej chociaż dzień i siedem godzin to jest już bardzo dużo.  
-Ile spałam?  - Spytała.  
-Dzień i siedem godzin.  - Powiedziałam do niej.  - Myślałem, że będziesz spać dłużej.  - Dodałem jednak dopiero po chwili się zczaiłem, że źle to zabrzmiało.  
-No fajnie czyli co wolisz żebym spała dłużej?  - Zaśmiała się.  Potrafiłem się nerwowo po głowie i spojrzałem w jej piwne oczy.  Takie śliczne i smutne.  Tylko dlaczego ona jest teraz smutna? Jakoś miałem wielką ochotę ją pocieszyć ale nie wiedziałem jak.  
-Jak to się stało, że ja tutaj jestem?  - Spytała.  
-No to zaczęło się tak.  - Zacząłem mówić.  - Byliśmy w tym lesie,  tam były huśtawki.  
-To akurat pamiętam. - Zaśmiała się dosyć głośno.  Ciekawy byłem czy ten uśmiech jest prawdziwy czy też wymuszony.  Coś mi się zdaje, że jednak prawdziwy.   Jakoś wczoraj dostrzegłem już inny bardziej udawany i stąd  wiem, że coś się stało 
-No to huśtałaś się z Wiki.  Stwierdziłyście, że zrobicie sobie zawody, ale nagle dostrzegłem, że rozhuśtałaś  się troszkę za mocno.  Pobiegłem do twojej huśtawki chcąc ją  zatrzymać, ale skończyło się tym że spadając z niej przywaliłaś  mi łokciem w nos.  - Widziałem jak zrobiła się czerwona na twarzy.  

-O mój Boże ja cie bardzo przepraszam.  -Jej zakłopotanie było bardzo słodkie. Nie byłem na nią zły to ja przecież zawiniłem  a nie ona.  Mogłem się nie pchać pod tą huśtawkę.  
-Nie przejmuj się.  Lepiej się ciesz, że miałaś miękkie lądowanie.  Mój penis jednak już się tak nie cieszy.  - Zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.  
-To znaczy ze tam też Cię walnęłam?   
-To trochę bardziej bolało ale żyje.  - To jednak jej nie przekonało .  Dziewczyna delikatnie dotknęła mojego nosa.  
-Dalej cie boli?  - Spytała mając na myśli cześć mojej  twarzy.  
-Nos już  nie, ale co innego tak.  - powiedziałem w żarcie ruszając przy tym uwodzicielsko brwiami.  
-No nie wierzę zboczeniec jeden.  Ja się tutaj martwię o to, że cie poturbowałam  a ty sobie ze mnie żartujesz  -  Jej krzyk był słodki .  Wybuchnąłem  śmiechem a ona się troszkę obraziła.  
-Ej no Pati  nie obrażaj się tak na mnie.  - Wstałem z krzesła na którym to siedziałem wcześniej i usiadłem na jej łóżku.  Dziewczyna  lekko się ode mnie odsunęła  co mi nie umknęło.  Jakby bała się zbliżyć do mnie bardziej.  Przecież jej nie  zgwałcę  . Widziałem po niej, że  obraża się na żarty co sprawiało, że  bardziej ją polubiłem. 
-Przepraszam. - Powiedziałem kiedy tylko usłyszałem, że  mój telefon zaczął dzwonić.  Szybko go wyciągnąłem  i dostrzegłem ,że to Klara.  Nie byłem chętny na odbieranie go tym bardziej, że wiedziałem,  że zaraz zacznie się jakaś kłótnia czy coś w tym rodzaju.
-Halo? 
-Kiedy masz zamiar wrócić do domu? - Od razu spytała.  Ja się pytam co się stało z  tą dziewczyną.  Od razu zrobiło mi się żal, że tak podnosi na mnie głos.
-Mówiłem ci, że wracam później.  - Nie miałem dzisiaj humoru żeby się z nią kłócić.  W ogóle nigdy nie chce się z nią kłócić.  Cały czas widziałem na twarzy Patrycji, że intensywnie nad czymś myśli co wyglądało śmiesznie.  Prawie się zaśmiałem. 
-Co pewnie ta twoja Wiktoria wróciła. - Co ona ma z tą Wiktoria?  Przecież to jest tylko młodsza siostra mojego kumpla. 
-Klara,  mnie i Wiktorie nic nie łączy i łączyć nie będzie.  Ona jest dla mnie jak młodsza siostra.  - I ja nie kłamałem.  Taka jest prawda.  
-Jasne,  tak mówisz a pewnie pieprzysz  ją jak nikt nie widzi.  - Teraz to już przesadziła.  Czy ona w ogóle wie co mówi?  Miałem tego serdecznie dość i bez żadnego słowa się rozłączyłem.  
-Wszystko w porządku?  - Spytała.  Przez cały czas patrzyłem się w dół a nie na nią.  Dlaczego?  Bo przez tą idiotkę  łzy poleciały mi z oczu.  Kocham ją bardzo mocno a ta się zachowuje jakbym zdradzał ją na prawo i lewo.  
-Dezy? - Spytała cicho.  
-Przepraszam muszę iść.  - I bez patrzenia na nią chciałem   wstać, jednak zatrzymała mnie jej ręką która złapała mnie za ramię.  
-Cokolwiek się stało nie bądź smutny.  Będzie lepiej. - Nie po słuchałem jej.  - Dezy spójrz na mnie.  - Wciąż nic.  Czułem  ,że dziewczyna nie ma zamiaru puścić mojej ręki.  Nie chciałem się wyrywać bo wiem, że tym bym ją zranił.  Ona chce mi tylko pomóc.  Po sekundzie usłyszałem, że wstaje z łóżka.  Moja głowa wciąż była skierowana ku dołowi.  Czułem, że dziewczyna delikatnie mnie do siebie przytula.  Była niższa ode mnie co sprawiło, że bez problemu mogłem położyć swoją brodę na jej głowie.  W czasie kiedy mnie do siebie tuliła poczułem ciepło.  Moje łzy leciały mi z oczu i wydaje mnie się ,że ocierały sie o nią.  Oby tylko nie chciała na mnie patrzeć.  Nienawidzę jak ktoś widzi moje łzy.  W ogóle ja nie chce aby ktokolwiek wiedział ,że ja płaczę.  Przecież jestem facetem.  Boże ,  ta pieprzona duma mnie czasem dobija.  
-Nie wstydź się ich.  - I zabrała swoją głowę przy czym sprawiła ,że nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, że patrzy mi prosto w oczy.  Lekko się uśmiechnęła a ja spojrzałem w jej oczka.  Było w nich widać wszystko.  Ciepło,   smutek,   ból,  ukojenie,  wszystko w tych skośnych małych oczkach .  Dziewczyna lekko otarła moje łzy więc to oznacza, że dotknęła mojego policzka.  Poczułem ciarki, ale takie miłe ciarki. 

2 komentarze:

  1. Słodki nie mogę się doczekać kiedy dodasz next

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nexta XD rozdział oczywiście jak zawsze cudowny
    Wesołych świąt tak przy okazji XD

    OdpowiedzUsuń