3 komentarze = kolejny rozdział.
Kiedy wytłumaczyłam wszystko Wiktorii zaczęłam zbierać się do domu. Remek mnie odprowadził za co jestem mu wdzięczna, bo nie powiem bałam się. Kiedy byłam w domu od razu weszłam pod prysznic. Wkrótce leżałam już w moim łóżku z lampką obok i książką w ręce. Uwielbiam czytać, niestety moje zajęcie przerwał odgłos mojego telefonu, który nie dawał mi spokoju i musiałam zobaczyć kto do mnie napisał. Nowa wiadomość od Czułek...Co tym razem napisał?
Czułek:
Hej jak tam? Trochę się nie odzywałem za co przepraszam, ale miałem pewne problemy.
Ja:
Nie masz za co przepraszać. Też jakoś nie miałam czasu.
Czułek:
Więc jak tam?
Widać było, że do czegoś zmierzał, ale nie wiedział jak to napisać. Ciekawe o co chodzi...
Ja:
A wszystko dobrze.
Czekałam niecierpliwie na jego SMS, ale w końcu zrezygnowana znów zaczęłam czytać książkę...O co chodziło? On nie pisał chyba tylko po to by spytać "Jak tam?" co nie? Znów pogrążyłam się w fabule książki i znów ten głupi telefon mi przerwał! Mogłam go wyciszyć...Okazało się, że to znów Dezy do mnie napisał, nie mógł wcześniej? Nie mówcie, że tyle czasu zajęło mu napisanie tego co właśnie przeczytałam!
Czułek:
Za dwa dni jedziemy do Gdańska...Chciałabyś jechać z nami?
Strasznie się ucieszyłam! Oczywiście, że chcę!
Ja:
Kto jeszcze będzie?
Czułek:
A trochę innych youtuberów, jak ty znasz mnie z yt to ich też na pewno znasz, no i będzie na pewno Remek i Wiki i jeszcze mój brat...To co zgadzasz się?
Dezydery ma brata? A tak!! Skkf, jak mogłam zapomnieć o nim? Po chwili zdałam sobie sprawę, że Czułek czeka na odpowiedź, a ja się musze rodziców zapytać czy moge jechać !! Szybko pobiegłam do pokoju rodziców i weszłam do środka.
- Mamo! - wydarłam się.
- Patrycja o co chodzi? - spytała lekko zdenerwowana.
- Bo Dezydery spytał, czy za dwa dni pojadę z nimi na wakacje do Gdańska, mogę mamo? Proooszę! Będę grzeczna, obiecuję do ciebie codziennie dzwonić, a poza tym będzie tam jeszcze Remek i Wiktoria i jeszcze kilku innych znajomych! - powiedziałam na jednym wdechu przez co dyszałam teraz jak jakiś pies.
- Możesz możesz, tylko Dawid nie będzie zazdrosny? - spytała z uśmiechem mama, jednak mi do śmiechu nie było. Pokiwałam tylko głową, że nie będzie zazdrosny i wróciłam do pokoju odpisując Dezemu.
Ja:
Mogę!
Ale się cieszyłam!!! Wreszcie wyluzuję i odpocznę! Poznam innych youtuberów, po prostu zapowiada się świetnie!! Mam nadzieję, że będzie ładna pogoda.
Czułek:
To super! :D O godzinie 9 00 w piątek będę czekać na ciebie pod domem, spakuj dużo rzeczy, bo wyjeżdżamy aż na dwa tygodnie!
Na dwa tygodnie!? Zajebiście, ale ja się przygotować muszę! Muszę na zakupy iść, bo dużo rzeczy mam takich bardziej koło domu...Wzięłam więc karteczkę i długopis i zaczęłam pisać listę tego co powinnam kupić. Następnego dnia poszłam do sklepu, miałam kawałek drogi, ale co tam, ważne, że doszłam. Kupiłam dwie spódnice, kupiłam również długie spodnie gdyby było chłodno, nie wiem dlaczego, ale dolnej części garderoby zawsze mi brakuje...Kupiłam jeszcze szorty i z dwie bluzki, nie zapomniałam również o dwu częściowym kostiumie kąpielowym. Byłam już w domu i zaczęłam się pakować, wiem, że jest wcześnie, ale ja wolę być przygotowana przed czasem, wtedy jestem jakoś tak pewna, że niczego nie zapomniałam...Zastanawiałam się czy brać jedną parę szpilek, ale ostatecznie je wzięłam tak samo jak dwie dosyć wyjściowe sukienki...No wiecie co to za wycieczka bez imprezy?! Tym razem zero alkoholu! Nawet jak Dezy będzie mnie namawiał! Bo wiecie jemu jakoś trudno mi cokolwiek odmówić...Nieważne!! O bzdetach myślę, ale jestem tak podekscytowana, że chyba mogłabym unieść się w górę i latać z różowymi jednorożcami...Nie! Przesadziłam...Rzygnę tęczą zaraz hahaha. Tak bardzo się cieszę...Może przytnę trochę włosy? Nie! Zapuszczam! Niedawno kupiłam dopełniacz, więc będę koka se robić i gorąco mi nie będzie. Boże dziewczyno opanuj swoje myśli!! Uspokojona usiadłam na łóżku i wróciłam do czytania jakże fascynującej książki...Uwielbiam głównych bohaterów tej książki, czyli Akivę i Karou. Chciałabym być jak Karou taka opanowana, odważna i jeszcze nie dająca za wygraną. Karou ma ode mnie sto razy cięższe życie, ale radzi sobie wspaniale, za to Akiva...Chłopak, którego zmieniła wojna i jeszcze śmierć swojej ukochanej zamknął sie w sobie i stał się bezlitosny...Karou go zmieniła na nowo, znów ożywiła jego serce...Ach...Musielibyście przeczytać, żeby zrozumieć...Piękna książka i w dodatku trafiła w mój gust literacki, czyli fantasy...W końcu przestałam czytać, bo byłam bardzo głodna, a głodna Patrycja to wściekła i zła Patrycja. Poszłam do kuchni i jak zawsze zrobiłam sobie płatki na mleku lub jak kto woli mleko na płatkach. Rodziców nigdzie nie było, więc pewnie są już w pracy. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Wstałam od stolika i pobiegłam do drzwi najpierw przez dziurkę sprawdziłam kto to...Przed moimi drzwiami stał Dawid! Zanim zdążył wejść zatrzasnęłam drzwi na klucz.
- Otwieraj! - krzyknął. Serce, które chciało mi wyskoczyć z piersi podeszło mi do gardła, a z moich oczu poleciały łzy. Zaczęłam biec ile sił w nogach do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi również na klucz i na wszelki wypadek okna też...Nie wiem co przyjdzie temu zjebowi do głowy. Roztrzęsiona wzięłam w dłonie telefon, ale niestety upadł mi on. Jak dobrze, że się nie popsuł! Podniosłam go i wybrałam numer.
- Halo?
- Remek on jest pod moim domem co mam robić!!? - spytałam drżącym głosem.
- Nie rozłączaj sie już do ciebie jadę! To jest ten Dawid? - spytał, a ja mu przytaknęłam. Słyszałam jak dobija się do drzwi. O boże!!
- Patrycja spokojnie, już jadę. Nie rozłączaj się. Jestem już pod domem, nic się nie martw. - wyjrzałam przez okno i rzeczywiście samochód był już pod moim domem. Wyszedł z niego Remik i Wiki...Jak dobrze, że mam takich przyjaciół! Szybko zeszłam na dół, bo oni się bili, jeszcze mogło się stać coś poważnego. Próbowałam ich rozdzielić, ale Dawid mnie odepchnął.
- Co załatwiłaś sobie chłoptasia by cię bronił?! Aż taka słaba jesteś? - zaśmiał się szyderczo. Remik podszedł i dowalił mu jeszcze bardziej. Lubię przemoc na filmach, ale nie w prawdziwym życiu!
- Stop!!! - wydarłam się i rzeczywiście przestali się bić.
- Remik spokojnie, już się go nie boję i nie musisz mi pomagać. - powiedziałam.
- Dziewczynka jest samodzielna tak? - spytał Dawid. Podeszłam do niego i walnęłam go z pięści w te jego mordę, ale ja się cieszę, że miałam akurat na palcu pierścionek z ostrym diamentem w środku.
- Wypierdalaj! - krzyknęłam i se poszedł. Po tej sytuacji drżałam cała z nerwów i płakałam jeszcze bardziej.
- Cii...Będzie dobrze. Dowaliłaś mu i to najważniejsze! Niech wie, że nie zawahasz zrobić się czegoś gorszego! - słowa Wiki mnie trochę pocieszyły. Weszłam do domu, a przyjaciele włączyli mi komedię. Humor mi się poprawił i to bardzo.




