czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 8. Bo ja jestem w ciąży.


 
Kiedy przyszedł Remek uciekłem.  Brzmi to jakbym był tchórzem ale tak nie jest.  Coś się wydarzyło między mną a Pati Co mnie przeraża.  I to jeszcze jak.  To jak mnie przytulila i starała się mi pomóc sprawia, że po prostu czuje się przy niej lepiej i to mnie przeraża.  Co by się stało gdyby Remigiusz nie wszedł do środka?  Czy w ogóle coś by mogło się wydarzyć między nami?  Przecież odsunęła się ode mnie kiedy tylko usiadłem obok niej co od razu pokazało mi, że czegoś się boi.  No ale nie skrzywdzę jej.  Nigdy.  Żadnej kobiety bym nie mógł skrzywdzić a co dopiero taką drobną dziewczynę jak ona.  Przez to wszystko zacząłem być bardzo ciekawy tego co jej się stało.  Coś stać się musiało bo od tak by się mnie nie bała.  No ale z drugiej strony co się dziwić dziewczyna poznała mnie kilka dni temu a na dodatek leży teraz w szpitalu.  No właśnie szpital, nie lubię ich.  Jakoś zawsze sprawiają, że czuje się gorzej a przyznam się ,że jak trafiła w moje jajka to był najgorszy ból w moim życiu.  Aż na samą myśl o tym mnie zabolało.  Szybko opuściłem to miejsce i poszedłem po taxi która zabrała mnie do domu mojego przyjaciela.
-No nareszcie.  Ile można na ciebie czekać?  - Po Wiki było widać lekkie zdenerwowanie.  Coś się musiało stać.
-O co chodzi młoda?  - Spytałam.
-O twoja stukniętą dziewczynę! - Prawie krzyknęła.  Znowu Klara coś zrobiła.  Serio zaczynam mieć powoli tego wszystkiego dość.  Wiktoria stała zdenerwowana i czekała na moją reakcję.  No ale co ja mam jej niby powiedzieć.  - Nie gap się tak na mnie jak na idiotkę tylko zrób coś z nią bo zaraz nie wytrzymam.  - I podała mi swój telefon.  Zacząłem czytać jak pod zdjęciem Wiktorii zaczęła ją wyzywać.  To było nie miłe i śmieszne bo Klara naprawdę myśli, że Wiktorie i mnie coś łączy.  - Radzę Ci się nie śmiać bo zaraz oberwiesz znowu w jaja.  - Serio?!  Znowu to już zaczyna robić się nudne.
-Dobra już przestanę tylko błagam  oszczędź moje klejnoty.  - Przekręciła oczami wyrywając mi z rąk swój jak to zawsze mówi 'skarb'  i zaczęła iść do swojego pokoju.  Ze względu na to, że jej brata nie było w domu poszedłem za nią.
-Serio Dezy nie masz co robić? - Usiadłem na jej łóżku i zacząłem bawić się jakimś zeszytem który leżał obok mnie.  Najpierw sobie nim rzucałem a potem otworzyłem na byle jakiej stronie.
-Śmieciu oddaj mój pamiętnik.  - Wydarła się i dosłownie na mnie się rzuciła.  Dziewczyna leżała na mnie starając się wyrwać mi swój zeszyt no dobra pamiętnik.  Nie miałem zamiaru go czytać bo sam bym nie chciał gdyby ktoś przeczytał mój.  Gdybym go jeszcze miał.
-No dobra nie bij już mnie.  Oddam ci.  - I grzecznie podałem jej zeszyt w motylki.  Ona schowała go do szuflady kładąc się obok mnie.
-A tak na serio to zrób coś z nią.  - Powiedziała po chwili ciszy.
-Ale co mam niby zrobić?  - Wiedziałem dokładnie co ma zamiar powiedzieć bo ona jak i jej brat mówią mi to od samego początku zmiany Klary.  Dziewczyna spojrzała na mnie jak na debila po czym lekko mnie popchnęła.
-No zerwij z nią cieciu.  - Znowu do tego wracamy?
-Ej Wiki siki lepiej mi tutaj nie fikaj.  - Znowu się zaśmiałem.  Jestem w złym humorze jednak przy mojej przyjaciółce umiem się jakoś rozluźnić.
-W ogóle co z Pati?  - Spytała.  Jak dobrze że zmieniła temat.
-Myślę że dobrze . Już się obudziła.
-I żaden z was nie raczył mnie poinformować?  Serio?! - Wiktoria zaczęła wstawać z łóżka i się ogarniać.  Znowu wzięła do ręki swój telefon i zaczęła gdzieś dzwonić.  Mogę się założyć, że do swojego brata bo leń jak zwykle z nią wygrał.
-Remi,  przyjedź po mnie.  - A nie mówiłem.  Ja w tym czasie postanowiłem opuścić jej pokój.  Poszedłem do pokoju w którym spałem przez ostatnie kilka dni i zacząłem pakować swoje rzeczy , czas najwyższy wrócić do domu.  Do Klary.  Coś czuje że czeka nas poważna rozmowa.  Ale co ja jej mam niby powiedzieć?  Przecież z nią nie zerwę.  Kocham ją i wiem, że ona taka nie jest i da się ją jeszcze nawrócić.
-A ty co już nas zostawiasz? - Za mną pojawił się Remigiusz.  Nie spodziewałem się, że tak szybko przyjedzie.  Ile to minęło  pięć minut od telefonu jego siostry.
-Co tak szybko?
-A bo byłem już pod domem jak Wika zadzwoniła.  - I znowu cisza.
-Odwieziesz mnie na przystanek?  - Spytałem go.  On tylko pokiwał głową na znak, że się zgadza i już po chwili żegnałem  się z całą rodziną Wierzgoń.
-Wyrzuć mnie przed szpitalem.  - Powiedziała dziewczyna siedząca na tylnym siedzeniu.
-I jeszcze czego młoda - Remi się zaśmiał ale i tak wiedziałem, że ją tam zawiezie.  Przecież on wasze robi za szofera.  No to już wiadomo na co idzie hajs z youtube.
-Mnie też tam wystawisz.  Pożegnam się z Pati.  - Tak jak powiedziałem tak zrobił.  Całą trójka weszliśmy do niej i widać było ,że siedzi na telefonie i z kimś pisze.  Od razu jak nas zobaczyła zablokowała telefon i schowała pod kołdrę tak jakby nie chciała abyśmy widzieli co ona robi.  Uśmiechnęła się na nasz widok i spojrzała na mnie.
-My to na chwile.  Bo Dezy już jedzie i chciał się pożegnać.  - Powiedział chłopak stojący obok mnie.
-No to do zobaczenia kiedyś tam.  - W jej oczach dostrzegłem smutek.  Czyżby mnie polubiła ma tyle żeby być smutną, że już jadę?  Nawet to słodkie bo szczerze też byłem smutny, że już jadę.  No ale przecież nie mogę zostać na stałe u Remka w domu.  Mam też szkole,  rodziców,  dziewczynę.  No właśnie Klara.  Czy ja serio muszę z nią o tym wszystkim rozmawiać?!
-Szkoda ,że tak szybko jedziesz.  - Podszedłem do niej i liczyłem  , na przytulne na pożegnanie ale ona w ostatniej  chwili wyciągnęła rękę.  Zrobiłem się pewnie cały czerwony na twarzy i zrobiłem  to co ona.
-Przyjadę najszybciej jak tylko będę mógł.  - Uśmiechnąłem się i zapomniałem już o tej wpadce którą miałem kilka sekund temu.  Odszedłem od niej i pomachałem  jej na pożegnanie i wraz z brunetem opuściliśmy szpital.
-Dezy co to było?  - Spytał chłopak
 - Ale co?  - Udałem , że nie wiem o co chodzi.  Niestety jednak każdy zauważył ,że coś się dzieje.  Zaczynam czuć się z tym źle bo z tego wynika, że Klara ma rację i jestem  zdolny do zdrady.  Dobra trzeba wybić sobie Patrycje z głowy i myśleć tylko o mojej  dziewczynie.  Tylko jest jedno pytanie.  Dlaczego mam nie myśleć o fajnej miłej dziewczynie i użerać się z kimś takim jak Klara? Może każdy ma rację i powinienem z nią zerwać?  Może tak będzie najlepiej.  Zerwę z nią i zaprosze Patrycję na randkę.
-Wiesz co.  Macie racje.  - Powiedziałem.
-Z czym?
-Zerwę dzisiaj Klarą.  - Na twarzy mojego przyjaciela dostrzegłem wielki uśmiech.  Gdyby nie prowadził to pewnie przybił by mi piątkę.
-No stary nareszcie.
-A potem wrócę tutaj i zaproszę Patrycję na randkę.  - Zaskoczył mnie bo dziwnie na mnie spojrzał.  Tak jakbym powiedział  mu ,że kogoś zabiłem.
-Dlaczego?  - Spytał.
-bo to fajna dziewczyna?!
-Może nie tak od razu po zerwaniu daj sobie trochę czasu.  - Remek zaczął coś kręcić.  Mógłbym nawet pomyśleć, że Patrycja jemu się podoba ale przecież by mi to powiedział wcześniej.
-Remek czy ona ci się podoba?  - Spytałam wysiadając  już z jego samochodu.
-Co?  Nie! Co?  - krzyknął.  Ufam i  wierze mu.
-Wiec będę mógł zaprosić ją na randkę?  - Spytałem dla pewności
 - Co się mnie pytasz?  Ja jej ojciec jestem czy co?  - Zaśmiał się.  Teraz widać było, że ma to całkiem gdzieś.  Pewnie coś mi się wcześniej wydawało i tyle.
-Dobra to twój autobus.  - Spojrzałem na ogromny autobus z napisem 'Modlin bus'  miałem tylko nadzieje że będą miejsca bo tutaj raczej trzeba kupować przez internet bo ludzie jeżdżą nim na lotnisko.

Usiadłem sobie na samym tyle a autobus   był cały pusty i dobrze.  Przynajmniej na  spokojnie będę mógł sobie pomyśleć.  Od razu zalogowałem się do darmowego WiFi w autobusie i zalogowałem  się na facebooka.  Dostrzegłem stado wiadomości od Klary, że musimy porozmawiać, że coś się stało. - Tak coś się stało.  Pewnie paznokcia złamała.-  Zaśmiałem się na to co powiedziałem i przymknąłem  oczy pisząc jej wcześniej żeby  za dwie godziny czekała na mnie. Zacząłem się bardzo nudzić więc napisałem do Remka aby podał mi numer Patrycji.  Na samym początku mi nie odpisywał ale to pewnie powód tego, że nagrywa lub prowadzi samochód.
- Witaj zgniatarko  moich jajek.  - Napisałem do dziewczyny od razu jak tylko dostałem jej numer.
- A ty skąd masz mój numer? 
-A co nie wolno mi mieć?
-Wolno,  wolno ale się zastanawiam które z nich mam ochrzanić  za rozdawanie numeru bez mojej zgody.
-A jak myślisz które to może być?
- Remigiusz!  Na sto procent!
- I  sto puntów wędruje do ciebie.

Popisaliśmy jeszcze tak o bzdurach  do samej Warszawy.  Miałem ochotę iść po prostu spać a musiałem  jeszcze poczekać na moją dziewczynę.  Już zaraz była.  Nic nie wspomniałem Patrycji o tym co zamierzam zrobić ale powiem jej po fakcie.  Zbierałem się aby wysiąść z autobusu i za szybą widziałem dziewczynę która na mnie czekała.  Jak zwykle ubrana w jakieś drogie ubrania.  Wysiadłem i dostrzegłem, że nie jest zadowolona
-Wiec co ode mnie chciałaś?  - Spytałam.
-Bo ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć.  - Coś się musiało serio stać , że Klara nie wie co ma powiedzieć.  No to jakiś szok!
-Mów bo nie mam całego dnia.  - To było troszkę wredne ale ona mnie tak traktuje cały  czas.
-Bo ja jestem w ciąży.  

niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 7. Czasami myślę co bym zrobiła gdyby wszystko mi się popsuło.

                                              2 komy - next w czwartek :D                                              


Czułek jest na prawdę zboczony, albo udawał. Bardzo chciało mi się śmiać z tego co powiedział, ale równocześnie czułam się trochę niekomfortowo. Postanowiłam, więc się obrazić. Na żarty oczywiście. Chłopak powiedział bym się nie obrażała i usiadł na łóżku... Zadrżałam. Odsunęłam się troszeczkę. Bałam się bliskości, szczególnie po tym co stało się z Remkiem. Usłyszałam dźwięk, który wydawał telefon.
- Przepraszam. - powiedział i odebrał. Nie chciałam podsłuchiwać, ale był w tym samym pomieszczeniu co ja, więc trudno było niczego nie słyszeć. Wyraźnie się z kimś pokłócił. Ciekawe z kim. Chyba z dziewczyną. Mówił coś, że Wiktoria jest dla niego ja młodsza siostra...Czyli jego dziewczyna jest zazdrosna o Wiki? Dezydery i Wiktoria, to by była śmieszna para. Od razu zaczęłam sobie wyobrażać jak się przytulali...Moja bujna wyobraźnia! Usłyszałam jak Czułek westchnął. Spojrzałam na niego. Jego telefon był mocno ściśnięty w jego dłoni. Chwilę po tym się rozłączył i widocznie nie był w dobrym humorze. 
- Wszystko w porządku? - spytałam cicho, ale tak by mnie usłyszał. Nagle z jego oczu poleciały łzy...Czemu on płacze? Co takiego powiedziała osoba po drugiej stronie komórki, że doprowadziła Dezego do takiego stanu? Nie mogłam na to patrzeć. Nienawidziłam kiedy ktoś płacze. Płacz noworodka jeszcze znosiłam, bo dzieci płaczą bez jakiegoś większego powodu. A to głodne są, a to czegoś chcą, a dorośli płaczą rzadko i nie jest to jakiś błahy powód, szczególnie chłopcy.
- Dezy? - spytałam zmartwiona. Zielonooki jakby nie kontaktował. 
- Przepraszam, muszę iść. - powiedział nagle, odwrócił się do mnie tyłem i chciał wstać...Co to to nie! Nie będzie mi chłopak załamy jechał samochodem, jeszcze coś się stanie...Tak bardzo często wyobrażam sobie czarne scenariusze, które i tak prawie nigdy się nie sprawdzają. Złapałam go szybko za ramię. Nie dam mu wyjść! 
- Cokolwiek się stało nie bądź smutny. - idiotka!! Może stało się coś poważnego, a ja nie wiedząc co on czuje każę mu nie być smutnym! Blondyn siedział do mnie tyłem i nie miał zamiaru się odwracać. Czemu faceci mają tą swoją cholerną dumę i boją się łez!? 
- Dezy spójrz na mnie. - poprosiłam spokojnie nie puszczając jego ramienia. Chciałam mu pokazać, że mu ufam i, że on też może mi zaufać. Wstałam z łóżka i przytuliłam go. Dobrze wiem, czego się potrzebuje gdy jest się smutnym. Poczułam, że opiera o moją głowę swoją brodę. Wtuliłam się mocniej. Rześkie perfumy pachniały bosko,a ciepło jego ciała sprawiało, że przechodziły mnie miłe dreszcze. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego z dołu.
- Nie wstydź się ich. - powiedziałam uśmiechając się lekko. On spojrzał na mnie. Jego oczy zdawały się widzieć wszystko...I wszystko rozumieć...Kiedy tak na mnie patrzył zdawało mi się, że wie o mnie wszystko. Podniosłam rękę i otarłam jego łzy dotykając policzków, na które wdarł się rumieniec. 
- Siema! - krzyknął znajomy mi głos. Jak oparzona odskoczyłam od Dezego prawie się przewracając. Czułek przywitał się z Remkiem i szybko wyszedł tłumacząc się, że musi wracać. Gdy wychodził puścił mi oczko i uśmiechnął się. Poczułam się jakbym miała nogi z waty. Usiadłam na łóżku zapominając, że jest tu czarnowłosy.
- A ty co taka rozmarzona? - spytał z śmiechem. Poczułam jak moje policzki zaczęły mnie piec...Znów się rumienie! 
- A co pomarzyć nie można? - odpowiedziałam pytaniem uśmiechając się szeroko.
- Można, ale zależy o czym... - zaśmiał się. Tak zależy o czym...Spaliłam jeszcze większego buraka o ile się da. Postanowiłam o coś go zapytać.
- Wiesz może, czemu Dezy taki smutny trochę jest? - bałam się, że Remik zacznie coś podejrzewać, ale faceci są ślepi, hahaha.
- Ma problemy z dziewczyną...Serio zerwał by z nią, a nie się męczy. - czyli miałam rację, rozmawiał z dziewczyną...Ciekawe co powiedziała, że zaczął aż płakać. 
- Ale Dezemu nic nie będzie...Mów jak ty się czujesz! - mam nadzieję, że nic mu nie będzie...Czemu się w ogóle aż tak bardzo martwię!? To przecież facet, poradzi sobie nie?
- Jest okey, boli mnie troszkę głowa, ale poza tym nic mi nie jest. - odpowiedziałam z uśmiechem. 
- Wiesz kiedy będziesz mogła wrócić do domu? - spytał. A myślałam, że wypytałam lekarza o wszystko, jak zwykle umyka mi jakiś szczegół.
- Nie. - odpowiedziałam. Jeszcze troszkę porozmawialiśmy, a potem przerwał nam lekarz, który powiedział, że muszę wypocząć i jak jutro wszystko będzie dobrze to mnie wypiszą. Remik wyszedł, a ja próbowałam zamknąć oczy i zasnąć, jednak na marne. Męczyła mnie moja ciekawość. Od małego musiałam wszystko wiedzieć, teraz już w mniejszym stopniu, ale nadal tak mam. Teraz nie tylko chcę wiedzieć, ale także staram się pomóc...Tak wiem, jestem skomplikowana...Czasami myślę co bym zrobiła gdyby wszystko mi się popsuło, gdyby nie było moich rodziców, przyjaciół...Co bym wtedy zrobiła i czy dałabym radę sama. 

środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 6. Jasne, tak mówisz a pewnie pieprzysz ją jak nikt nie widzi.

2 komentarze=next w niedziele


Remek jeszcze spał a ja nie mogłem. Jakoś martwiłem się o Pati.  To jest dziwne,  znam ją od wczoraj a tak się martwię o nią.  Remek też jest jakiś poddenerwowany i chwilami zachowuje się jakby był jej chłopakiem.  Szybko wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać w przygotowane wieczorem  ubrania.  Przed wyjściem skorzystałem jeszcze z łazienki i pojechałem Remka samochodem pod szpital.  Oczywiście wczoraj mój przyjaciel udostępnił mi swój pojazd bo inaczej bym do niego nie wsiadł.  Dosyć szybko pojechałem pod szpital,  jak już wspomniałem wcześniej, martwiłem się o nią.  
-Dzień dobry.  - Przywitałem się z ludźmi którzy wychodzili z jej pokoju.  Pewnie to byli jej rodzice.  
-Dzień dobry,  ty do Pati? - Spytała kobieta.  
-Tak jestem jej kolegą.  Śpi jeszcze? - Spytałam się ich.  
-Tak, ale myślę że możesz tam wejść.  - Powiedziała uśmiechać się do mnie miło.  Odwzajemniłem ten uśmiech.  
-Pójdę tylko szybko coś zjeść i wracam do niej.  - Byłem strasznie głodny.  Nie chciałem aby mój brzuch wydawał przy niej całą masę dziwnych dźwięków więc musiałem iść coś zjeść.  
-Nie jadłeś śniadania?  - Widać jej mama się lekko zmartwiła.  A nawet kobieta mnie nie zna.  
-Jakoś nie wpadło mi to do głowy.  - Parsknąłem  śmiechem.  Przed ich odejściem ucisnąłem  sobie dłoń z jej ojcem a Pati mama ucałowała mój policzek.  Bardzo mili ludzie.  Szybko doszedłem do jakiejś kawiarenki i kupiłem sobie herbatę i kanapkę.  Nie powiem żeby to było tanie, ale co poradzić to jest Polska tutaj wszystko drożeje.  Usiadłem na chwilkę aby w spokoju zjeść i pijąc herbatę mocno poparzyłem  sobie język.  Świetnie.  Teraz język będzie mnie piekł przez tydzień jak nie więcej.  Z pustym kubeczki podszedłem  do kosza i bylem gotowy na wizytę u mojej koleżanki.  

Leżała na swoim łóżku.  Już nie spała.  Zdziwiłem się bardzo,  bo byłem pewny, że będzie spać dłużej chociaż dzień i siedem godzin to jest już bardzo dużo.  
-Ile spałam?  - Spytała.  
-Dzień i siedem godzin.  - Powiedziałam do niej.  - Myślałem, że będziesz spać dłużej.  - Dodałem jednak dopiero po chwili się zczaiłem, że źle to zabrzmiało.  
-No fajnie czyli co wolisz żebym spała dłużej?  - Zaśmiała się.  Potrafiłem się nerwowo po głowie i spojrzałem w jej piwne oczy.  Takie śliczne i smutne.  Tylko dlaczego ona jest teraz smutna? Jakoś miałem wielką ochotę ją pocieszyć ale nie wiedziałem jak.  
-Jak to się stało, że ja tutaj jestem?  - Spytała.  
-No to zaczęło się tak.  - Zacząłem mówić.  - Byliśmy w tym lesie,  tam były huśtawki.  
-To akurat pamiętam. - Zaśmiała się dosyć głośno.  Ciekawy byłem czy ten uśmiech jest prawdziwy czy też wymuszony.  Coś mi się zdaje, że jednak prawdziwy.   Jakoś wczoraj dostrzegłem już inny bardziej udawany i stąd  wiem, że coś się stało 
-No to huśtałaś się z Wiki.  Stwierdziłyście, że zrobicie sobie zawody, ale nagle dostrzegłem, że rozhuśtałaś  się troszkę za mocno.  Pobiegłem do twojej huśtawki chcąc ją  zatrzymać, ale skończyło się tym że spadając z niej przywaliłaś  mi łokciem w nos.  - Widziałem jak zrobiła się czerwona na twarzy.  

-O mój Boże ja cie bardzo przepraszam.  -Jej zakłopotanie było bardzo słodkie. Nie byłem na nią zły to ja przecież zawiniłem  a nie ona.  Mogłem się nie pchać pod tą huśtawkę.  
-Nie przejmuj się.  Lepiej się ciesz, że miałaś miękkie lądowanie.  Mój penis jednak już się tak nie cieszy.  - Zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.  
-To znaczy ze tam też Cię walnęłam?   
-To trochę bardziej bolało ale żyje.  - To jednak jej nie przekonało .  Dziewczyna delikatnie dotknęła mojego nosa.  
-Dalej cie boli?  - Spytała mając na myśli cześć mojej  twarzy.  
-Nos już  nie, ale co innego tak.  - powiedziałem w żarcie ruszając przy tym uwodzicielsko brwiami.  
-No nie wierzę zboczeniec jeden.  Ja się tutaj martwię o to, że cie poturbowałam  a ty sobie ze mnie żartujesz  -  Jej krzyk był słodki .  Wybuchnąłem  śmiechem a ona się troszkę obraziła.  
-Ej no Pati  nie obrażaj się tak na mnie.  - Wstałem z krzesła na którym to siedziałem wcześniej i usiadłem na jej łóżku.  Dziewczyna  lekko się ode mnie odsunęła  co mi nie umknęło.  Jakby bała się zbliżyć do mnie bardziej.  Przecież jej nie  zgwałcę  . Widziałem po niej, że  obraża się na żarty co sprawiało, że  bardziej ją polubiłem. 
-Przepraszam. - Powiedziałem kiedy tylko usłyszałem, że  mój telefon zaczął dzwonić.  Szybko go wyciągnąłem  i dostrzegłem ,że to Klara.  Nie byłem chętny na odbieranie go tym bardziej, że wiedziałem,  że zaraz zacznie się jakaś kłótnia czy coś w tym rodzaju.
-Halo? 
-Kiedy masz zamiar wrócić do domu? - Od razu spytała.  Ja się pytam co się stało z  tą dziewczyną.  Od razu zrobiło mi się żal, że tak podnosi na mnie głos.
-Mówiłem ci, że wracam później.  - Nie miałem dzisiaj humoru żeby się z nią kłócić.  W ogóle nigdy nie chce się z nią kłócić.  Cały czas widziałem na twarzy Patrycji, że intensywnie nad czymś myśli co wyglądało śmiesznie.  Prawie się zaśmiałem. 
-Co pewnie ta twoja Wiktoria wróciła. - Co ona ma z tą Wiktoria?  Przecież to jest tylko młodsza siostra mojego kumpla. 
-Klara,  mnie i Wiktorie nic nie łączy i łączyć nie będzie.  Ona jest dla mnie jak młodsza siostra.  - I ja nie kłamałem.  Taka jest prawda.  
-Jasne,  tak mówisz a pewnie pieprzysz  ją jak nikt nie widzi.  - Teraz to już przesadziła.  Czy ona w ogóle wie co mówi?  Miałem tego serdecznie dość i bez żadnego słowa się rozłączyłem.  
-Wszystko w porządku?  - Spytała.  Przez cały czas patrzyłem się w dół a nie na nią.  Dlaczego?  Bo przez tą idiotkę  łzy poleciały mi z oczu.  Kocham ją bardzo mocno a ta się zachowuje jakbym zdradzał ją na prawo i lewo.  
-Dezy? - Spytała cicho.  
-Przepraszam muszę iść.  - I bez patrzenia na nią chciałem   wstać, jednak zatrzymała mnie jej ręką która złapała mnie za ramię.  
-Cokolwiek się stało nie bądź smutny.  Będzie lepiej. - Nie po słuchałem jej.  - Dezy spójrz na mnie.  - Wciąż nic.  Czułem  ,że dziewczyna nie ma zamiaru puścić mojej ręki.  Nie chciałem się wyrywać bo wiem, że tym bym ją zranił.  Ona chce mi tylko pomóc.  Po sekundzie usłyszałem, że wstaje z łóżka.  Moja głowa wciąż była skierowana ku dołowi.  Czułem, że dziewczyna delikatnie mnie do siebie przytula.  Była niższa ode mnie co sprawiło, że bez problemu mogłem położyć swoją brodę na jej głowie.  W czasie kiedy mnie do siebie tuliła poczułem ciepło.  Moje łzy leciały mi z oczu i wydaje mnie się ,że ocierały sie o nią.  Oby tylko nie chciała na mnie patrzeć.  Nienawidzę jak ktoś widzi moje łzy.  W ogóle ja nie chce aby ktokolwiek wiedział ,że ja płaczę.  Przecież jestem facetem.  Boże ,  ta pieprzona duma mnie czasem dobija.  
-Nie wstydź się ich.  - I zabrała swoją głowę przy czym sprawiła ,że nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, że patrzy mi prosto w oczy.  Lekko się uśmiechnęła a ja spojrzałem w jej oczka.  Było w nich widać wszystko.  Ciepło,   smutek,   ból,  ukojenie,  wszystko w tych skośnych małych oczkach .  Dziewczyna lekko otarła moje łzy więc to oznacza, że dotknęła mojego policzka.  Poczułem ciarki, ale takie miłe ciarki. 

niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział 5. Co się stało kiedy straciłam przytomność?

2 komentarze=next w czwartek :D                                                               
Po dłuższym czasie Wiktoria zaproponowała spacer. Zgodziłam się, bardzo lubiłam spacery.
- Nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli Remek i Dezy też pójdą? - spytała. Dezy może iść, ale Remek już niekoniecznie. Uśmiechnęłam się szerzej, by wyglądało to tak jakbym cieszyła się na tę propozycję. Dziewczyna zerwała się z kanapy i wybiegła z pokoju krzycząc, że po nich pójdzie. Moje ręce zaczęły drżeć. Zawsze tak mam gdy się czymś denerwuję. Nadal nie wierzę, że tak szybko wlazłam komuś do łóżka. Nie mogę przyjąć tego do wiadomości.. Nigdy nie piłam, nawet gdy rówieśnicy mi proponowali, raz zdarzyło mi się wypić i stało się to! Ja to mam szczęście! Po chwili usłyszałam kroki. Od razu się uśmiechnęłam. Unikałam wzroku Remika, nie umiałam mu spojrzeć w oczy...Najlepszym wyjściem okazało się gapienie w jakże interesującą podłogę. Wszyscy założyliśmy buty i wyszliśmy. Dopiero co początek lata, a jest już gorąco! 
- Idźcie dogonimy was! - powiedział Remek stając obok mnie. Moje serce zabiło szybciej, bałam się tej rozmowy, ale kiedyś musiała ona nadejść. Kiedy Wiki i Dezy już się nieco oddalili chłopak zaczął rozmowę. 
- Spójrz na mnie. - poprosił. Nie zrobiłam tego. Za bardzo się bałam, że usłyszę coś czego nie chcę. W końcu jego dłoń podniosła mój podbródek. Odważyłam się i spojrzałam mu w oczy. Wstrzymałam oddech czekając aż coś powie. 
- Jesteśmy przyjaciółmi? - ulżyło mi. Bałam się, że chłopak albo coś do mnie czuje, albo mnie nienawidzi.
- Tak. - odpowiedziałam uśmiechnięta. Tym razem był to szczery uśmiech. Bardzo cieszyłam się, że jesteśmy przyjaciółmi.
- Chodź ich dogonić, bo jeszcze się zgubią. - zażartował Remek.
- Czyli wyścig? - spytałam. On popatrzył na mnie z lekkim
zdezorientowaniem, ale po chwili widziałam uśmiech i rywalizację w oczach. Chłopcy uwielbiają sobie rywalizować. Ciekawe co powie jak wygram haha!
- Start! - krzyknęłam. Widocznie chłopak nie spodziewał się, że to ja zdecyduję kiedy będzie start bo został daleko w tyle. Odwróciłam się w jego stronę i pokazałam język, po czym jeszcze bardziej przyśpieszyłam. Nie mogąc wyhamować wpadłam na Wiktorię. Szybko podniosłam się z chodnika, a ona razem ze mną. Dyszałam strasznie, a moje serce biło sto razy szybciej.
- Wyglądasz jakbyś przebiegła maraton! - powiedział Dezy śmiejąc się. 
- Ści...Ścigaliśmy się z Remkiem. - musiałam robić między wyrazami przerwy na oddech.
- Musisz wiedzieć, że Remik nie jest dobry w bieganiu, więc trzeba będzie poczekać na niego trochę. - zaśmiała się Wiki. Rzeczywiście tak było...Poza tym Remkowi odechciało się biec i połowę drogi przeszedł. I tak był nieźle zdyszany.
- Wygrałam! - krzyknęłam z satysfakcją. Humor od razu miałam
lepszy. Zapomniałam o Dawidzie, o tym jak przestałam być "czysta" i ogólnie znów byłam beztroską dziewczyną! 
- To gdzie tak właściwie idziemy? - spytała kiedy mój oddech już się wyrównał.
- Do lasu. - odpowiedziała Wiktoria. Kocham las! Szczególnie latem! Wszystko takie zielone i kwitnące i jeszcze ten piękny zapach drzew. Przez całą drogę wygłupialiśmy się i śmieliśmy. Był również moment strachu kiedy bawiliśmy się w przepychanie i Remek wypadł na ulicę. Cud, że nie jechało auto! Okazało się, że w lesie mają całkiem niezłą miejscówkę. Ja z Wiki usiadłyśmy na huśtawkach, które były zwykłą deską z sznurkami, a chłopaki usiedli na dużym korzeniu drzewa. Wszystko było dobrze, ale ja niestety jak zwykle musiałam wszystko zwalić! Zaczęłam bujać się coraz wyżej, straciłam równowagę i upadłam na ziemię. Tak jest też z moim życiem...W jednej chwili wydaje mi się, że wszystko jest super i jestem wtedy tak szczęśliwa, że mogłabym latać, niestety szczęście mija, a mi ktoś ciągle obcina skrzydła przez co znów jestem na dole! Cały świat zawirował, a mi przed oczyma zrobiło się ciemno... Straciłam rachubę czasu i kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Świadomość odzyskałam dopiero wtedy gdy ktoś zaczął świecić mi po oczach latarką. 
- Co się stało?! - spytałam szybko podnosząc się do pozycji siedzącej co było strasznie złym pomysłem. Głowa strasznie mnie bolała, tak samo jak ręka, którą miałam w gipsie...Aż tak boleśnie upadłam!?
- Spadła pani z dużej wysokości. - odpowiedział. To wiem. 
- A później? - zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu. Wszystko białe! Czyli było ze mną tak źle, że wylądowałam w szpitalu?!
- Cóż złamała sobie pani rękę i straciła świadomość przez uderzenie się w głowę. Na szczęście pani przyjaciele szybko panią przywieźli. - aha okey...
- A ile tu leżałam? - spytałam jeszcze bojąc się troszkę odpowiedzi.
- Jeden dzień i 7 godzin... - co?! Moja mama i tata o wszystkim wiedzieli, tak przynajmniej powiedział lekarz, więc nie będę musiała się tłumaczyć. Miałam nadzieję, że zobaczę rodziców jeszcze dziś, ale niestety praca nie pozwoliła im na odwiedzenie mnie. Jak się jednak okazało był ktoś kto mógł mnie odwiedzić...Do białego pomieszczenia wszedł blondyn o tych pięknych szaro-zielonych oczach i usiadł okrakiem na stołku przy moim łóżkiem.
- Nie wiedziałem, że obudzisz się tak szybko. - powiedział z uśmiechem.
- Chciałbyś, żebym obudziła się później? - spytałam znając odpowiedź. 
- Nie, oczywiście, że nie! - zaczął zaprzeczać. Chłopcy są śmieszni, mówią co im ślina na język przyniesie... Postanowiłam go o coś zapytać. Niby wiem to od lekarza, ale chciałam się upewnić...
- Co się stało kiedy straciłam przytomność? - spytałam.
- A więc.... 

czwartek, 17 grudnia 2015

Rozdział 4 Dostaniesz kilka razy wpierdol i przestaniesz gwiazdorzyć

2 komentarze = następny rozdział w niedziele :D


W samochodzie nastała cisza.  Remek dziwił się dlaczego tak szybko wróciłem do niego i wiedział , że coś się stało ale widać było po nim, że bal się zapytać. 
-Stary co dzisiaj nagrywamy ? - Spytał nagle.  
-Obojętne mi to.  - W głowie ciągle miałem Klarę. Zabolało mnie to jak pieniądze ją zmieniły.  Może nie powinienem pokazywać mojej twarzy?  Może mi też tak odbije?  

-Remek,  może nie powinienem pokazywać mojej twarzy.  - Powiedziałam cicho.  
-Film jest już prawie gotowy.  Dlaczego teraz o tym myślisz? 
-Po prostu chodzi o Klarę.  Zmieniła ją  kasa.  Boje się , że ja też się tak zmienię. - Powiedziałem do niego.  Mój przyjaciel podrapał się po głowie po czym zaśmiał.  
-Tak jasne,  bo my ci na to pozwolimy.  Dostaniesz kilka razy wpierdol i przestaniesz gwiazdorzyć.  - Powiedział to z takim śmiechem , że sam musiałem się zaśmiać.  
-No dobra chyba mnie przekonałeś.  - Cieszyłem się bo byliśmy już pod jego domem.  Dawno tutaj nie byłem a teraz te kilka dni muszę nadrobić.  No i Wiki.  Moja mała niby siostrzyczka.  

Jak tylko weszliśmy do ich domu usłyszałem, że nie jest sama.  Remek jak tylko usłyszał głos dziewczyny z którą siedzi jego siostra dziwnie się speszył i się tylko przywitał po czym zabrał mnie do swojego pokoju.  Nie pytałem o co chodziło bo może po prostu dziewczyna mu się spodobała i się wstydzi debil mały.  

-Dobra nagrywamy twój pierwszy filmik z twarzą.  - Zaśmiał się chłopak.  Remek od razu ustawił kamery i czułem się dziwnie.  Przecież nigdy tak nie robiłem i szczerze jeszcze nie wiedziałem jak to dokładnie robić.  
-No ja zaraz nie dam rady.  - Krzyknął po czym wyszedł z pokoju.  Doskonale wiedziałem o co mu chodzi bo już od dawna słyszałem krzyki tych dziewczyn.  Aby tylko pośmiać się z mojej małej Wiki poszedłem za nim.  Na sofie siedziały dwie dziewczyny.  Ta druga odwróciła się i dostrzegłem te śliczne piwne oczy.  Blondynka,  lekko pomalowana dosłownie śliczna.  Jak jakiś anioł.  Po jej twarzy było widać lekkie zdenerwowanie które sprawiało, że wyglądała bardziej słodko.  
-A może byście się tak w końcu uciszyły bo odcinka się nagrywać nie da-Krzyknął na nie chłopak stojący obok mnie. 
-O boże, Remi wystraszyłeś mnie.-Powiedziała ta dziewczyna. widać było po niej zdenerwowanie. Ale czym ? 
-O widzę, że już je uciszyłeś .-Powiedziałem podchodząc do nich bliżej. 
-A tak w ogóle Pati  to jest mój kumpel Dezydery.-Remek od razu mnie przywitał a ta mała jędza znowu się zaśmiała. Dlaczego ona zawsze musi się śmiać z mojego imienia ? 
-Dezy.- Szybko go poprawiłem patrząc wciąż na śmiejącą się dziewczynę obok Wiki.   - A ty młoda nie śmiej się ze mnie bo w końcu dostaniesz.  -Swoje słowa pokierowałem do brunetki. 

-Nie ważne . To mojej siostry nowa koleżanka Patrycja .- Powiedział brunet i już wiedziałem jak ta dziewczyna się nazywa. Patrycja, śliczne imię. -Skoro już się znacie to my idziemy nagrywać. -Dodał i już zaczął odchodzić do swojego pokoju.
-Przepraszam , że pytam ,ale czy ty jesteś Masterczułek ?- W jej głosie słyszałem strach i już wiedziałem ,że jest to słodka skromna dziewczyna. Nie taka jak Klara. Jej głos był bardzo milutki i melodyjny. Co ja w ogóle myślę ? Melodyjny ? Serio ?! Dezy ogarnij się proszę Cię. 

-Nieźle główkujesz. - I znowu się uśmiechnęła do mnie ślicznie ukazując przy tym swoje równe , białe zęby . 
-Skąd mam mieć pewność , że to naprawdę ty Czułek ?- Jakby była bardziej odważna. Taka podobała mi się bardziej. W ogóle ta dziewczyna mi się podoba ? To jest coś dziwnego. I to bardzo. Żadna dziewczyna nie może mi się podobać z wyjątkiem mojej Klary . A z pewnością Patrycja nie jest Klarą. 
-Za tydzień wstawiam piosenkę gdzie pokaże swoją twarz.- I się do niej uśmiechnąłem miło, po czym poszedłem za kumplem do jego pokoju.
-Fajna ta Patrycja.  - Powiedziałem do niego.  
-No fajna,  fajna.  
-Ej Remek wszystko w porządku? - Spytałam go 
-Co?  Tak.  - I zaczął się śmiać.  Już myślałem, że jej nie lubi.  
-No dobra zamknij się i nagrywany.  - Usiedliśmy sobie wygodnie i zaczęło się nagrywanie 'głuche Q&A'  założył słuchawki na uszy i się zaczęło.  Fajnie się tak nagrywało  
-Nie wiem  gdzie zamoczyłem , ale nie ważne. - Usłyszałem.  Wybuchnąłem śmiechem i nie mogłem przestać się z niego śmiać.  Dobra kolejne pytanie.  
-Czy ja i ty lubimy w dupę?  - Ciekawe co teraz powie.  On spojrzał na mnie z  wytrzeszczem oczu.  
-Nie wiem jak ty ale ja nie lubię w dupę.  - I znowu śmiech.  

-Widzę, że odcinek wam się udał. - W drzwiach stała Wiki.  Jakoś wcześniej jej nie dostrzegłem.  
-No w końcu odcinki z twarzą.  I co o tym myślisz?  - Wstałem i podszedłem do niej żeby ją przytulić.  No w końcu normalnie się przywitaliśmy .  
-A ty co deklu taki szczęśliwy? - Wydarła się śmiejąc się ze mnie.  
-A co nie wolno mi? 
-No wolno ci, ale co z Klarą w końcu wszystko dobrze?  - Spytała.  
-No właśnie pokłóciliśmy się.  - Podrapałem się po głowie.  
-Zostaw ją w końcu a nie meczysz się jak debil z plastikiem.  - Powinienem  się obrazić bo mówiła to o mojej dziewczynie jednak ja wybuchnąłem  śmiechem.  
-A gdzie twoja koleżanka?  - Spytałem.  
-Właśnie idziemy się przejść gdzieś.  Może idziecie z nami?  - Spytała.  Szczerze to byłem bardzo chętny.  Spojrzałem na Remka.  
-A Pati co na to, że pójdziemy z wami?  - Spytał.  
-No ona nie ma nic przeciwko.  - I dobrze jakoś chciałbym ją poznać bardziej.  

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 3. Zielono szare oczy z błyskiem radości

2 komentarze = Rozdział w czwartek :) 
 
Usiadłam na łóżku czekając na chłopaka...Przemyślałam sobie wszystko jeszcze raz...Jak ja mogłam być taka głupia!? Jak mogłam się upić? Przecież ja nie piję...To wszystko przez Dawida... To przez niego się upiłam. Ja na prawdę go kochałam i muszę przyznać, że tęsknie za nim w małym stopniu, ale równocześnie go nienawidzę. Teraz jest za późno...Nie będę czekać aż on wróci i mnie przeprosi, gdyby mnie kochał nawet by nie odszedł! Nie zdradziłby mnie! Dopiero co zerwałam z chłopakiem, a teraz spędzam noc z następnym...Jestem straszna! Parę łez zdążyło już wydostać się z oczu. Nie będę płakać. Będę twarda. Otarłam łzy i wstałam z łóżka. Nie miałam ochoty czekać na Remka, po prostu wyszłam z jego domu. Kompletnie nie wiedziałam gdzie iść, ale po przypomnieniu sobie paru szczegółów, które ominęłam idąc tutaj jakoś trafiłam na to wesele. Zanim weszłam przejrzałam się w szybie i wymusiłam najpiękniejszy uśmiech jaki umiałam, nikt się nie zorientuje. Poprawiłam jeszcze włosy i weszłam do środka. Wszyscy bardzo dobrze się bawili łącznie z moimi rodzicami, czyli nie zauważyli mojej nieobecności? To w sumie lepiej. Chciałam iść do stolika i spędzić tam resztę tego wesela rozmyślając o tym co się właśnie stało, ale zatrzymała mnie Wiktoria.
- Gdzie byłaś? Szukałam cię! - powiedziała dziewczyna z uśmiechem. I co teraz?! Co mam jej powiedzieć? Byłam u twojego brata i spędziłam z nim noc?
- Chodź potańczymy! - krzyknęła i pociągnęła mnie na parkiet. Poczułam wielką ulgę, bo nie musiałam jej mówić, gdzie byłam. Leci jakieś Disco Polo jak zazwyczaj na weselach i to jest minus! Nienawidzę Disco polo. Bujałam się z nogi na nogi, a oczy latały mi wszędzie byle nie patrzyć na Wiki. W tłumie tańczących dostrzegłam białą sukienkę, pewnie to panna młoda z moim Danielkiem. Dziewczyna tańcząca obok mnie nieźle się zmachała, więc poszłyśmy usiąść. Jestem idiotką! Ja ja mogłam się z nim przespać!? W tej chwili czuję wstręt do siebie, ale ukrywam to pod maską z uśmiechem, jak na razie każdy się na to nabiera.
- Pati! - krzyknęła któryś raz Wiki machając mi przed oczyma.
- Tak? Przepraszam zamyśliłam się. - powiedziałam troszkę jakby zagubiona...
- Zauważyłam, ale nic nie szkodzi...Słuchaj chciałabyś przyjść do
mnie? Pasuje ci za dwa dni? - spytała...I mam tam iść?! Ja się spalę ze wstydu! Po tej sytuacji z Remkiem już zawsze chyba będę się przy nim peszyć i przypominać sobie to co się dzisiaj stało.
- Niestety nie mogę, mam dużo spraw na głowie. - próbowałam się wykręcić i zazwyczaj zawsze mi się to udawało, ale nie tym razem...Wiki była tak przekonująca, że nie mogłam się nie zgodzić. Było mi bardzo źle i w dodatku musiałam jeszcze udawać wesołą i beztroską...Życie jest ciężkie, chciałabym wrócić do czasów, kiedy byłam 12 latką i razem z moją najlepszą przyjaciółką Julią, która mieszka chyba teraz w Gdańsku wygłupiać się. Wtedy nie miałyśmy zmartwień i nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego jak życie może być okrutne i niesprawiedliwe. Jeszcze tylko trochę muszę poudawać, a w domu znów stanę się tą samą wrażliwą dziewczyną. Moi rodzice postanowili jechać już do domu...Wreszcie! Usiadłam z tyłu samochodu wyczerpana...Praktycznie nie tańczyłam i w ogóle, ale chodzi mi o
psychikę. Mam dość na dziś. Dojechaliśmy do domu. Pożegnałam się z moimi rodzicami mówiąc im dobranoc i pobiegłam do pokoju. Pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na łóżko. Wreszcie mogłam z siebie to wszystko wyrzucić...
- Czemu ja to zrobiłam? - szeptałam co chwila płacząc. Siedziałam na moim dużym białym parapecie z widokiem na gwiazdy. Chciałabym, żeby któraś z nich należała do mnie. Nie mogłam zasnąć, więc na zabicie czasu usiadłam przy kompie. Weszłam na fb. Jedno nowe zaproszenie. Ciekawe od kogo. Najechałam kursorem myszy na ikonkę i wyświetliła mi się Wiktoria. Od razu zaakceptowałam zaproszenie. Następnie weszłam jeszcze na yt, może ktoś coś dodał...Youtuberów oglądam wręcz nałogowo od kiedy Dawid mnie zdradził. Tylko ci goście z internetu umieją sprawić, bym szczerze się zaśmiała, a tymczasem z jednym z nich się przespałam...Ech! Przestań o tym myśleć! Nie wiadomo kiedy usnęłam. Obudziłam się dość późno. Wyprostowałam się. Całe plecy i szyja strasznie mnie bolały, nic dziwnego spałam zgarbiona, oparta o biurko. Wyjęłam z szafy pierwsze lepsze spodnie i czarną bluzkę z napisem "Oczy mam wyżej" umieszczonym na moim biuście. Uwielbiałam tą bluzkę. Przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam. Jest dobrze...Wyszłam z mojego niebieskiego pokoju i weszłam do łazienki gdzie rozczesałam włosy i umalowałam się leciutko, praktycznie nałożyłam tylko błyszczyk, umalowałam rzęsy i zrobiłam górną kreskę powieki. Nie chciało mi się nakładać cieni i tak dalej...Zeszłam na dół i tak jak myślałam moi rodzice spali jak zabici. Ten dzień minął mi tak jak zazwyczaj, różnił się tylko tym, że bardziej przeżywałam to wszystko, w końcu wczoraj,a praktycznie to dzisiaj straciłam dziewictwo...

Już w południe zaczęłam szykować się na spotkanie z Wiktorią mimo tego, że miałam tam być dopiero o 16 00. Bardzo się stresuje...Remik pewnie mnie nie lubi, to mało powiedziane...Jakoś przeżyje..Chyba. Nie ubierałam się jakoś elegancko, założyłam najzwyklejszy ciuchy, a makijaż też nie był jakiś bardzo mocny. Gotowa siedziałam przed ekranem komputera. W końcu mogłam wychodzić z domu. Wzięłam jeszcze moją torebkę z telefonem i portfelem i wyszłam uprzedzając wcześniej rodziców. Kilka minut później byłam już pod właściwym domem. Stałam przed drzwiami patrząc w nie tempo. Zadzwonić dzwonkiem? A może wrócić do domu i powiedzieć Wiki, że źle się czułam? Pełna obaw nacisnęłam dzwonek. Po chwili siedziałam już z Wiktorią w salonie. Grałyśmy na Wii i było bardzo fajnie! Remek poszedł nagrywać coś z kumplem, więc nie miałam czego się bać...
- Aaaaa!! - wydarłam się już może z piąty raz. Muszę przyznać, że ta gra była bardzo emocjonująca. Remik oczywiście musiał przyjść! Znów się speszyłam, czy tak będzie za każdym razem kiedy go zobaczę!? Za Remkiem przyszedł chłopak, z którym nagrywał. Spojrzałam się na niego i dosłownie zatopiłam w jego zielono-
szarych oczach z błyskiem radości. 

***
Kolejny rozdział jest :) 
Mamy nadzieję, że wam się 
spodoba i zachęcamy 
was do komentowania 
tak abyśmy wiedziały, że ktoś 
                                      czyta naszego bloga :) 

czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 2. Baby , bez nich źle a z nimi jeszcze gorzej.

2 komentarze i w niedzielę rozdział :D

-Ziom,  wstawaj.  - Ten głos już mnie wkurwia.  Otworzyłem oczy i dostrzegłem Remka stojącego nade mną.  
-Idź sobie.  - Powiedziałam zaspany.  
-No wstawaj,  jest już późno.  - Darł się nad moją głową.  
-Co ty tutaj robisz tak wcześnie? 
-Muszę z tobą pogadać.  - Powiedział.  Przesunąłem  mu się trochę po czym usiadł obok mnie. 
-Wujek Dezy służy pomocą. - Zaśmiałem się jednak po jego minie mogłem dostrzec, że to jest coś poważnego. - Remek mów coś nabroił. - Spojrzał na mnie. 
-Bo przypadkowo się upiłem i zdradziłem Martynę. - Nie spodziewałem się czegoś takiego po nim. Co jak co, ale Remigiusz nie jest taką osobą. 

-Nie musisz jej mówić. -Powiedziałem. Ogólnie jestem za mówieniem takich rzeczy, ale Martyna też ma swoje za uszami i gdyby Remek sam się nie dowiedział to by nikt nie wiedział jaka ona naprawdę jest.  Mógłby już sobie znaleźć jakąś lepszą dziewczynę.  
-A może między tobą i tą dziewczyną coś mogłoby być? - Spytałem.  -Fajna ale coś czuje , ze nie dla mnie ona jest.  - Zaśmiałem się.  No tak ta jego Martyna.  
-W ogóle jakiś głupi pocałunek nic nie znaczy.  - Machnąłem ręką i wstałem.  
-Właśnie o to chodzi, że na pocałunku to się dopiero zaczęło.  - Widziałem na jego twarzy zakłopotanie.  
-Coś ty zrobił tej dziewczynie? - Spytałem go.  
-Ja?  Ona też przecież brała w tym udział.  Co najgorsze jest fajna i chciałbym mieć z nią kontakt a teraz ona pewnie nie będzie chciała mnie znać.  - Zdenerwował się.  Nie spodziewałem się, że Remek prześpi się z jakąś dziewczyną.  Przecież on tylko z Martyną i zawsze taki wielce zakochany.  No cóż to nie moja sprawa sam mam swoje problemy z Klarą.  Jakoś ostatnio ciągle nie ma dla mnie czasu a jak już go ma to gada o sobie o swoich zakupach i tak dalej, a to tylko dlatego, że dostała od dziadka w spadku kasę.  Przecież ona taka nie jest.  - Pogadaj na spokojnie z tą dziewczyną i już po problemie.  - Starałem się jakoś pocieszyć mojego przyjaciela.  

-Słuchaj nie chce już o tym gadać.  Nagramy coś? - Westchnąłem i wstałem do komputera 

Po jakimś czasie nagrywania usłyszałem dźwięk mojego telefonu.  Graliśmy w jakiś horror, więc nieco się wystraszyliśmy.  Szybko odczytałem wiadomość i zdziwiłem się, że Klara chce się spotkać.  Z jednej strony się ucieszyłem ale z drugiej nie chciałem zostawiać mojego przyjaciela samego w Warszawie.  
-To ona? - Spytał po wyłączeniu nagrywania 
-Tak.  
-Wiec idź się z nią spotkaj.  
-Sam nie wiem.  
-No idź.  Przynajmniej ty nie zwal swojego związku.  - Walnął mnie lekko w ramię.  
-A ty? - Spytałem.  
-Co ty myślisz, że ja znam tylko ciebie tutaj?  Pójdę jeszcze do twojego brata bo miałem się z nim spotkać.  - Jak tylko to powiedział wstaliśmy i zaczęliśmy się szykować.  Wsiedliśmy do  samochodu bo po co jechać dwoma?  

Remigiusz odwiózł mnie na miejsce gdzie miałem spotkać się z moją dziewczyną jednak dalej jej nie było.  
-Dobra spotkamy się u Skkf'a. - I odjechał.  Usiadłem na naszej ławce i czekałem.  Troszkę już się spóźniała ale zdążyłem się do tego przyzwyczaić.  Wsadziłam słuchawki do uszu i czekałem aż przyjdzie.  Po dwudziestu minutach poczułem ,że ktoś przytula się do moich pleców.  
-Klara.  - Byłem szczęśliwy ,że w końcu ją widzę.  Od razu przytuliłem się do mojej dziewczyny.  Niestety czekała  na nas długa i dosyć ciężka rozmowa.  

-Jak ja za Tobą tęskniłam.  - Pocałowała mnie w usta.  Brakowało mi ich bardzo.  
-No to co idziemy? - Spytała odrywając się ode mnie.  
-Gdzie? 
-No jak to gdzie?  Na zakupy.  - Krzyknęła podekscytowana.  Jakoś ostatnio jak się widzieliśmy też byliśmy na zakupach. 
-A może pójdziemy do Florka? Remi jest u niego i później jadę z nim do niego.  
-Czekaj ty jedziesz do Wodzisławia Śląskiego? - Widać było po niej, że nie jest zadowolona.  
-No tak jedziemy tam omawiać moją piosenkę.  Zamierzam w końcu pokazać twarz.  - Uśmiechnąłem się do niej dodając jej przy tym otuchy aby przestała się denerwować.  
-Posłuchaj nie obchodzi mnie ten twój pieprzony kanał.  Nie masz przez niego dla mnie czasu! - Krzyknęła dziewczyna.  Miałem już tego dość.  Co jak co,  ale mój kanał jest dla mnie bardzo ważny i ona o tym dobrze wie.  Przynajmniej wiedziała o tym dwa miesiące temu jak nie miała kasy od dziadka i nowych koleżanek które przyjaźnią się z nią tylko dla pieniędzy.  
-Wiesz ,że to jest dla mnie ważne! - Nie chciałem być nie miły.  Musi wiedzieć, że moje uczucia się liczą a nie tylko jej.  
-I co niby masz być tam z jego siostrą? - Zaśmiałem się.  Klara jest zazdrosna o Wiki.  No o Wiki?  Serio?!  Nie żeby coś,  uwielbiam tą dziewczynę ale to jest dla mnie tylko siostra.  No i Remek by mnie zabił gdybym ją dotknął.  

-Jej nie będzie.  Wyjechała na kilka dni do dziadków.  - Jasne, że kłamałem, ale co jej miałem powodzie?  Że pewnie będzie z nami siedzieć i będę spał w pokoju obok niej?! Klara jednak wciąż była bardzo zła. Może i kocham ją i nie powinienem tak myśleć , ale mam gdzieś to co ona sobie teraz pomyśli. 
-I tak tam pojadę.- Jej złość na twarzy powiększyła się i z fochem odwróciła się do mnie tyłem bijąc mnie po twarzy swoimi długimi włosami. Baby , bez nich źle a z nimi jeszcze gorzej. 

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 1. Nikomu nie mów o tym co się stało.


Jakoś nie miałam ochoty dzisiaj iść na ten cały ślub mojego kuzyna, ale przecież to jest rodzina i nie wypada tak nie iść.  Przejrzałam się ostatni raz w moim ogromnym lustrze i mogłam przyznać, że wyglądam dobrze.  Makijaż jakoś zamaskował spuchnięte oczy od płaczu.  Wyglądałam teraz jak człowiek a dwie godziny temu jak zombie.  Widać to prawda co mówią o makijażu, że czyni cuda. Najchętniej to bym padła na swoje łóżko i już nigdy nie wstała, ale muszę być silna.  Przynajmniej udawać muszę.  
Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon.  Od razu spojrzałam na wyświetlacz i dostrzegłam, że dzwoni ktoś z kim nie mam najmniejszej ochoty rozmawiać.  Dawid,  mój były chłopak.  Zdradził mnie i teraz myśli, że od tak mu to wybaczę.  O nie,  tak dobrze nie będzie.  Szkoda tylko, że będę szła tam sama.  A miałam iść z nim.  No dobra Pati przestań myśleć o tym frajerze,  uśmiechnij się i idź z podniesioną do góry głową.  
-Patrycja,  jedziemy.  - Krzyknęła moja mama z dołu.  Ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie i byłam nawet zadowolona.  Krótka sukienka,  czarna w kolorowe kwiatki,  która idealnie do mnie pasowała.  Wymusiłam uśmiech i zbiegłam ze schodów co było
wielkim błędem bo w butach na obcasie marnie sobie radziłam, co sprawiło, że gdyby nie mój ojciec wywaliłabym się na przedpokój.  
-Jeśli chcesz jeszcze żyć to radzę Ci uważać. - Zaśmiał się mężczyzna upewniając się, że dam radę sama stać po czym mnie puścił.
-Możemy już jechać i mieć to z głowy? - Spytałam.
-Córeczko może porozmawiamy.  - Powiedział.  Wiem, że się o mnie martwią on i mama, ale jakoś nie mam ochoty im się zwierzać z tego co zrobił Dawid.
-Nie chce o tym rozmawiać.  Po prostu jedźmy i wracajmy szybko do domu.  - Jeszcze się nie zaczęło a ja już jestem negatywnie nastawiona na ten  wieczór.
-No dobrze.  - Pokręcił głową z niezadowolenia i mogliśmy wsiadać do samochodu.  Usiadłam na tylnym siedzeniu i zaczęłam gapić się przez szybę.  Daleko nie mieliśmy, bo Wodzisław Śląski nie jest jakimś dużym miastem jak jakaś Warszawa czy też Wrocław.  

Tym bliżej byliśmy kościoła tym bardziej się denerwowałam chociaż nie mam czym bo to przecież nie mój ślub.  Jednak denerwowałam się tym, że będę tam sama.  Wszyscy znowu będą gadać tylko o tym, że nie umiem sobie nikogo znaleźć i, że powinnam mieć już chłopaka i tak dalej.  Super mam rodzinie nie ma co.  

-Pati,  wysiadamy.  - Nawet nie zorientowałam się, że jesteśmy na miejscu.  Niechętnie wysiadłam z pojazdu i za ludźmi zaczęliśmy wchodzić do środka.  Dostrzegłam moją babcie i ciocie siedzące w pierwszym rzędzie.  Ze względu na to, że moja mama jest jej siostrą zostaliśmy zawołani właśnie do nich.  Usiadłam obok mojego młodszego kuzyna i zaczęłam gapić się w sufit.  
-Wszystko w porządku? - Spytała babcia.  

-Tak babciu.  Nie martw się.  Jestem tylko troszkę zmęczona.  - Wymusiłam uśmiech i wróciłam do poprzedniej czynności.  Mój kochany kuzyn stał i czekał na swoją ukochaną w między czasie zerkał na mnie.  On jako jedyny wiedział co się stało i nawet uderzył Dawida za to.  Dlatego też jestem tutaj.  Dla niego,  bo wiem, że nie wybaczyłby mi nieobecności.  Po kilku minutach przestał zerkać na mnie bo weszła panna młoda i teraz był bardziej zajęty nią i swoim ślubem.  Paulina,  jego przyszła żona wyglądała ślicznie.  Wszystko się zaczęło,  bla,  bla, bla wymienili się obrączkami,  wielki buziak i tak dalej.  Nie żeby coś ja się cieszę ich szczęściem jednak dzisiaj nie mam siły na nic.  Ten dzień,  a raczej tydzień jest dla mnie straszny i zakochane pary sprawiają, że chce mnie się rzygać.  I nie,  nie jestem w ciąży.  Wiatropylna to ja nie jestem.  

-Kuzynka chodź tutaj do mnie.  - Powiedział Daniel stojąc już w wielkiej sali balowej.  Się postarali.  

-No co? - Spytałam go.  
-To jest mój kumpel Remigiusz.  - No ja nie wierzę.  Zdziwiłam się, że mój kochany kuzyn zna Reziego z youtube.  Może i mieszkamy w tym samym mieście, ale jednak wszystkich tutaj nie znamy.  Spojrzałam na chłopaka który uśmiechnął się do mnie miło.  - A to jego siostra Wiki.  - Tą dziewczynę też już kojarzyłam z internetu.  Oboje wydawali się mili.  Zapoznałam się z nimi po czym Daniel zostawił nas całkiem samych.  Nienawidzę tego człowieka.  Nie no kocham go, ale teraz pomimo tego, że jest to jego wyjątkowy dzień mam ochotę go zabić.  
-Wiec dlaczego siedzisz tutaj taka sama,  smutna? - Spytał chłopak,  kiedy tylko jego siostra poleciała za swoją ciocią Pauliną.  Tak, z tego co się dowiedziałam to żona mojego kuzyna jest ich ciocią. 

-Jakoś nie mam ochoty o tym gadać.  - Może i jest sławny i tak dalej, ale tak na serio to ja tego człowieka nie znam i skoro nie mam zamiaru mówić moim rodzicom co się stało to dlaczego miałabym jemu się wygadać?!
-Wiesz co może zwiniemy im jedną flaszkę i pójdziemy na balkon? - Pomimo tego , że nie piję  alkoholu,  naszła mnie na niego ochota.  Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam i wraz z nim poszłam ukraść ze stolika jedną butelkę po czym uciekliśmy na balkon.  Był on nieco oddalony od całej imprezy wiec mieliśmy nadzieję, że nikt nas tutaj nie złapie.  Chłopak od razu podał mi szklankę w której zrobił mi drinka.  On też  pił drinka bo uznaliśmy, że pijąc czystą byśmy się od razu najebali. 
-Wiec może teraz powiesz mi dlaczego jesteś taka smutna cały wieczór? - Spytał po jakimś czasie naszego upijania się.  Szczerze to czułam jak mi szumi w głowie i troszkę miałam wszystko gdzieś.  To pewnie ta cała wódka tak działa.  Nie wiem bo pije po raz pierwszy.  
-Kilka dni temu chłopak mnie zdradził.  - Remek mnie od razu przytulił.  Poczułam się miło,  chociaż znowu zwale to na alkohol.  On też pewnie zrobił to przez jego nadmiar.  
-Nie martw się.  Znajdziesz kogoś sto razy lepszego.  - I pocałował mnie w policzek.  Na ogół jestem trochę nie śmiała, jednak tym razem byłam całkowicie odważna i spojrzałam mu prosto w
paczałki. Chłopak uśmiechnął się i po chwili czułam jego miękkie usta na moich.  Już dawno nikt mnie tak nie całował.  Z jednej strony namiętnie a z drugiej zachłannie.  Jego ręce zaczęły wędrować po moim ciele.  Nie przeszkadzało mi to,  nie teraz.  Czułam się miło.  Chciana przez kogoś.  
-Mieszkam dziesięć minut stąd.  Zbieramy się? - Szybko wstałam dając muz znak, że się zgadzam.  On również to zrobił.  Złapałam go za rękę i po cichu wymknęliśmy się z hotelu.  Nie przejmowałam się niczym,  tylko miałam ochotę wydostać się z tego miejsca i iść do niego.  Po drodze co chwila się całowaliśmy.  Remigiusz miał takie cudowne usta.  Oby to nie był tylko zwykły sen.  Nie wiem gdzie szliśmy bo byłam bardziej zajęta nim,  ale
zorientowałam się, że jesteśmy u niego kiedy zaczął otwierać swój dom.  Zanim zdążyłam wejść do środka chłopak wziął mnie na ręce nie przerywając pocałunków.  Szybko znalazłam się na jego łóżku.  On leżał na mnie.  Byłam rozpalona i czułam się cudownie.  

Kiedy tylko się obudziłam czułam, że głowa mi pęka.  Wciąż było ciemno a ja zaczęłam się zastanawiać gdzie jestem.  Nie znałam tego pokoju jednak poczułam, że ktoś mnie obejmuje w pasie.  Wystraszyłam się bo ja jestem naga.  O mój Boże!  Co ja zrobiłam?  Spojrzałam na chłopaka z którym jak widać spałam i był to Remigiusz Wierzgoń.  No tak poznałam go na ślubie.  O Boże!  Ślub!  Zabiją mnie.  Spojrzałam na zegarek telefonu i była trzecia nad ranem.  Nikt do mnie nie dzwonił co oznacza, że rodzice wciąż się bawią lub są tak schlani, że zapomnieli, że mają córkę.  Wygramoliłam się z jego łóżka na tyle cicho jak tylko mogłam i zaczęłam się ubierać.  
-Wybierasz się gdzieś? - Usłyszałem jego głos.  Spojrzałam na niego.  Byłam wystraszona.  Nie w taki sposób powinnam stracić dziewictwo.  Chciało mi się płakać.  Remigiusz widząc to wstał z łóżka po czym szybko się zakrył kocem i podszedł do mnie.  - Nie płacz.  Oboje byliśmy pijani.  - W jego głosie słyszałam zdenerwowanie.  Widać sam tego nie chciał.  To jakiś koszmar.  Nie wierzę, że poszłam do łóżka z facetem którego nie znam.  
-Zapomnijmy o tym.  Nikomu nie mów o tym co się stało.  Ja też nie powiem i wszystko będzie dobrze.  - Powiedziałam całkiem na poważnie.  Wierzgoń odsunął się ode mnie i dał mi się do końca ubrać.  Sam w tym czasie wyszedł do łazienki zostawiając mnie całkiem samą.  


***
Rozdział 1. Mam nadzieję, że wam się podoba :) 

niedziela, 29 listopada 2015

Bohaterowie

Dezydery, Dezy, Masterczułek Skowron.
19 letni youtuber, który mieszka wraz z mamą i ojczymem. Ma on starszego brata Floriana znanego jako Skkf. Od długiego czasu ma dziewczynę Klarę jednak od pewnego czasu im się nie układa. Dezy jest bardzo miły i uczuciowy. Łatwo jest go zranić czego stara się po siebie nie pokazywać. 

Patrycja  Nowakowska
17 letnia dziewczyna, która wraz z rodzicami mieszka w Wodzisławiu Śląskim. Jest ona tancerką, jednak jej partnerem jest jej były, czyli Dawid co sprawia jej sporo problemów. Pati przeszła dużo w swoim życiu, dlatego jest bardzo wrażliwa, ale uwielbia się również śmiać i dużo jeść. Nie lubi samotności.

Klara Nowak. 
Klara była kiedyś miłą i słodką dziewczyną jednak pieniądze bardzo ją zmieniły. Ma 20 lat i jest w związku z Dezym. Zależy jej na nim jednak nie pokazuje mu tego przez co powoli zaczyna go tracić. 


Dawid Wróbel. 

Dawid ma 23 lat, jest byłym chłopakiem Patrycji. Jest trochę starszy od niej jednak nikomu to nigdy nie przeszkadzało. Jest zawodowym tancerzem i tak właśnie poznał Pati. Jest bardzo przystojny co wykorzystuje na każdym kroku. Jest typem lalusia. 

Prolog

Patrycja:
Szłam chodnikiem w ciemną noc. Gdzie się kierowałam? Nie mam pojęcia. Po prostu szłam przed siebie. Padał deszcz, ale nie przeszkadzało mi to. Siadam na pierwszej lepszej ławeczce patrząc na wszystko z słabym uśmiechem. Nasz związek był cudowny, ale nie przetrwał. Cóż to się zdarza. Za zerwanie nikogo nie winie. Oboje zawaliliśmy. Siedzę tak nie dając po sobie znać, że jestem smutna. Czułam jak po mojej twarzy spływa cały makijaż. Ostatnio zaczęłam się bardzo mocno malować, styl też zmieniłam nie mówiąc już o charakterze. Cały czas udaję inną osobę niż jestem...Gdzie podziała się skromna, słodka Patrycja, która rumieniła się co pięć minut? Została gdzieś w środku mnie czekając na niego. Ta Patrycja jest zarezerwowana tylko dla jednej osoby. Tylko przy nim mogę być sobą, szkoda tylko, że już nigdy z nim nie będę...Ironia losu. On nauczył mnie co to znaczy prawdziwa miłość, a potem odszedł. Większość osób winiła by swojego byłego za takie coś, byłaby na niego wściekła, ale nie ja. Nadal go kocham, ale on mnie już nie i muszę się z tym pogodzić. Te chwile spędzone z nim były jak w bajce i nigdy nie będę ich żałować. Moje życie znów stało się nudne bez niego. Codziennie to samo...Przy innych udawanie kogoś kim nie jestem, a gdy jestem sama ryczenie i użalanie się nad sobą. Przyjaciele...Cóż zerwałam z nimi kontakt, a może to oni zerwali ze mną? Nie dziwię im się...Kto by chciał taką szmatę jak ja?! Wiem, że strona, którą udaję nie jest dobra, ale mimo to nadal to robię. Cieszę się, że los połączył nasze drogi, szkoda, że musiał je rozdzielić. Byłam cała mokra, dlatego za każdym razem kiedy wiatr się zrywał czułam się jakbym była czymś raniona. Jestem idiotką...Założyłam czarne obcisłe getry, szpilki i bluzkę odkrywającą cały mój brzuch tylko po to, by być kimś innym, a o tym, że mogę zamarznąć nie pomyślałam. Wyjęłam telefon i włączyłam kontakt pod nazwą: Dezy...Zadzwonić do niego? Napisać coś? Nie, to zły pomysł. Codziennie chciałam się z nim w jakiś sposób skontaktować, bo chciałam usłyszeć jego głos, albo przynajmniej zobaczyć SMS, napisany jego dłońmi, ale co!? Zawsze rezygnuję. Tak było i tym razem. Jestem tchórzem! Miałam ochotę rozwalić ten telefon o chodnik. Nagle mój obcas wpadł w jakąś dziurę w drodze. 
- No już! - mówiłam próbując wyjąć but, ale to na nic, utknął tam na dobre! Poszłam dalej z jedną nogą bosą i nie było to przyjemne. Mokra nawierzchnia połączona z błotem i kamyczkami wcale nie ułatwiały chodzenia. Ale ja mam pecha! Z moich oczu poleciały łzy, a z ust wydobył się szloch. Jestem beznadziejna! Nagle spostrzegłam, że jedzie jakiś samochód. Podeszłam do krawędzi chodnika i zaczęłam machać. Może się zatrzyma...Pojazd jeszcze bardziej przyśpieszył co skończyło się tym, że ochlapał mnie wodą zmieszaną z błotem. Moje nogi odmawiały posłuszeństwa. Na szczęście zobaczyłam ławeczkę, na której szybko usiadłam. Schowałam głowę w dłonie i ryczałam, bo co innego mogłam zrobić? Jestem słabą dziewczyną, która ma tak wiele problemów, że nie da się ich policzyć! I znów się nad sobą użalam. Jestem nikim i kiedyś też byłam nikim, ale nie dla niego...On twierdził, że jestem kimś! Teraz już tak nie twierdzi...Przynajmniej tak mi się wydaje. On pewnie roześmiany baluje z swoją dziewczyną i przyjaciółmi nie pamiętając o jakiejś tam głupiej Patrycji, a ja!? Ja pamiętam wszystko! Każdy szczegół, który wbija mi igłę w serce.

Dezy :

To wszystko co się stało sprawia, że nie mogę normalnie funkcjonować. Siedzę na parapecie i gapie się w deszcz za oknem który odzwierciedla to jak się czuje. Nikt nie wie, że wciąż tęsknię. Oszukuje ich i samego siebie mówiąc sobie, że tak nie jest. Nie teraz, jednak już nie daje rady. Kocham ją tak bardzo a nie mogę z nią być. Nie wiem co robić tyle razy chciałem do niej zadzwonić lub napisać dowiedzieć się co się u niej dzieje, ale nie umiem, boje się odrzucenia z jej strony i tego, że nazwie mnie dupkiem i, że napisze, że mnie nienawidzi. Nie przeżyłbym tego. Po prostu nie chce wiedzieć co ona o mnie myśli. Lepiej mi się tak śpi. Ale czy aby na pewno? Codziennie zalewałem  się łzami. Nigdy tak nie miałem, tyle dziewczyn było w okół mnie a za nimi wszystkimi nie płakałem tyle co za nią i to jeszcze w jeden dzień. Ocieram swoje łzy które i tak pojawiały się na nowo. Chce to zakończyć, ale ten cały ból i to jak bardzo cierpię mi na to nie pozwala. Nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły a w nich stanęła moja mama. W widać było po jej wyrazie twarzy, że się o mnie martwi. Niepotrzebnie, dam sobie radę. Muszę! Przecież nie popsuje sobie życia przez to, że nie ma w nim najważniejszej dla mnie osoby. Co ja w ogóle pitole? Jak mam żyć bez mojej połówki? Na samą tą myśl wybuchnąłem  płaczem jeszcze raz nie zwracając uwagi na to, że moja mama ciągle stoi i się na mnie patrzy. Nic nie mówiła. Wiedziała, że to nic nie da a ja nie będę chciał z nią o tym gadać. Przyszła tu tylko po to aby uświadomić mnie, że jest już kolacja. Ale ja nie chce jeść! Ja chce moją małą słodką kruszynkę w swoich ramionach. Chcę ją całować i zapomnieć o tym co nas podzieliło i dać temu związkowi jeszcze jedną szansę. Jeśli będzie trzeba to dam nam jeszcze milion szans. Nie ważne co się stanie , ja ją kocham i pragnę z nią być już  na zawsze. Szybko spojrzałem w stronę drzwi i mamy już nie było. Moja rodzicielska znikła a ja ubrałem na siebie bluzę bo było mi bardzo zimno i zszedłem na dół na kolacje. Byliśmy sami we trójkę, jeszcze jakiś czas temu była nas czwórka. Roześmiani , szczęśliwi i zakochani. Moja mama też za nią tęskni. Ja muszę ją odzyskać. Nie ważne co będę musiał zrobić uda mi się to. Może to trwać nawet i lata ale zrobię to. Muszę, bo przecież inaczej nie dam rady. 

Wstęp

Witajcie wszyscy tutaj Rose Black i Patrycja Jagiełło. Postanowiliśmy pisać razem opowiadanie o Patrycji i Masterczułku. Kilkoro z was może być tutaj z opowiadania o Hope w którym to Patrycja i Czułek wystąpili i są to dwa opowiadania tak jakby trochę połączone ze sobą. Rozdziały będą dodawane w każdy czwartek i niedziele. Rozdziały będą pisane na przemian czyli rozdział z perspektywy Patrycji będzie pisany przez Patrycje Jagiełło a rozdziały z perspektywy Czułka będą pisane przez Rose Black. Mamy nadzieje, że opowiadanie wam się spodoba i serdecznie na nie zapraszamy.