Kiedy przyszedł Remek uciekłem. Brzmi to jakbym był tchórzem ale tak nie jest. Coś się wydarzyło między mną a Pati Co mnie przeraża. I to jeszcze jak. To jak mnie przytulila i starała się mi pomóc sprawia, że po prostu czuje się przy niej lepiej i to mnie przeraża. Co by się stało gdyby Remigiusz nie wszedł do środka? Czy w ogóle coś by mogło się wydarzyć między nami? Przecież odsunęła się ode mnie kiedy tylko usiadłem obok niej co od razu pokazało mi, że czegoś się boi. No ale nie skrzywdzę jej. Nigdy. Żadnej kobiety bym nie mógł skrzywdzić a co dopiero taką drobną dziewczynę jak ona. Przez to wszystko zacząłem być bardzo ciekawy tego co jej się stało. Coś stać się musiało bo od tak by się mnie nie bała. No ale z drugiej strony co się dziwić dziewczyna poznała mnie kilka dni temu a na dodatek leży teraz w szpitalu. No właśnie szpital, nie lubię ich. Jakoś zawsze sprawiają, że czuje się gorzej a przyznam się ,że jak trafiła w moje jajka to był najgorszy ból w moim życiu. Aż na samą myśl o tym mnie zabolało. Szybko opuściłem to miejsce i poszedłem po taxi która zabrała mnie do domu mojego przyjaciela.
-No nareszcie. Ile można na ciebie czekać? - Po Wiki było widać lekkie zdenerwowanie. Coś się musiało stać.
-O co chodzi młoda? - Spytałam.
-O twoja stukniętą dziewczynę! - Prawie krzyknęła. Znowu Klara coś zrobiła. Serio zaczynam mieć powoli tego wszystkiego dość. Wiktoria stała zdenerwowana i czekała na moją reakcję. No ale co ja mam jej niby powiedzieć. - Nie gap się tak na mnie jak na idiotkę tylko zrób coś z nią bo zaraz nie wytrzymam. - I podała mi swój telefon. Zacząłem czytać jak pod zdjęciem Wiktorii zaczęła ją wyzywać. To było nie miłe i śmieszne bo Klara naprawdę myśli, że Wiktorie i mnie coś łączy. - Radzę Ci się nie śmiać bo zaraz oberwiesz znowu w jaja. - Serio?! Znowu to już zaczyna robić się nudne.
-Dobra już przestanę tylko błagam oszczędź moje klejnoty. - Przekręciła oczami wyrywając mi z rąk swój jak to zawsze mówi 'skarb' i zaczęła iść do swojego pokoju. Ze względu na to, że jej brata nie było w domu poszedłem za nią.
-Serio Dezy nie masz co robić? - Usiadłem na jej łóżku i zacząłem bawić się jakimś zeszytem który leżał obok mnie. Najpierw sobie nim rzucałem a potem otworzyłem na byle jakiej stronie.
-Śmieciu oddaj mój pamiętnik. - Wydarła się i dosłownie na mnie się rzuciła. Dziewczyna leżała na mnie starając się wyrwać mi swój zeszyt no dobra pamiętnik. Nie miałem zamiaru go czytać bo sam bym nie chciał gdyby ktoś przeczytał mój. Gdybym go jeszcze miał.
-No dobra nie bij już mnie. Oddam ci. - I grzecznie podałem jej zeszyt w motylki. Ona schowała go do szuflady kładąc się obok mnie.
-A tak na serio to zrób coś z nią. - Powiedziała po chwili ciszy.
-Ale co mam niby zrobić? - Wiedziałem dokładnie co ma zamiar powiedzieć bo ona jak i jej brat mówią mi to od samego początku zmiany Klary. Dziewczyna spojrzała na mnie jak na debila po czym lekko mnie popchnęła.
-No zerwij z nią cieciu. - Znowu do tego wracamy?
-Ej Wiki siki lepiej mi tutaj nie fikaj. - Znowu się zaśmiałem. Jestem w złym humorze jednak przy mojej przyjaciółce umiem się jakoś rozluźnić.
-W ogóle co z Pati? - Spytała. Jak dobrze że zmieniła temat.
-Myślę że dobrze . Już się obudziła.
-I żaden z was nie raczył mnie poinformować? Serio?! - Wiktoria zaczęła wstawać z łóżka i się ogarniać. Znowu wzięła do ręki swój telefon i zaczęła gdzieś dzwonić. Mogę się założyć, że do swojego brata bo leń jak zwykle z nią wygrał.
-Remi, przyjedź po mnie. - A nie mówiłem. Ja w tym czasie postanowiłem opuścić jej pokój. Poszedłem do pokoju w którym spałem przez ostatnie kilka dni i zacząłem pakować swoje rzeczy , czas najwyższy wrócić do domu. Do Klary. Coś czuje że czeka nas poważna rozmowa. Ale co ja jej mam niby powiedzieć? Przecież z nią nie zerwę. Kocham ją i wiem, że ona taka nie jest i da się ją jeszcze nawrócić.
-A ty co już nas zostawiasz? - Za mną pojawił się Remigiusz. Nie spodziewałem się, że tak szybko przyjedzie. Ile to minęło pięć minut od telefonu jego siostry. -Co tak szybko?
-A bo byłem już pod domem jak Wika zadzwoniła. - I znowu cisza.
-Odwieziesz mnie na przystanek? - Spytałem go. On tylko pokiwał głową na znak, że się zgadza i już po chwili żegnałem się z całą rodziną Wierzgoń.
-Wyrzuć mnie przed szpitalem. - Powiedziała dziewczyna siedząca na tylnym siedzeniu.
-I jeszcze czego młoda - Remi się zaśmiał ale i tak wiedziałem, że ją tam zawiezie. Przecież on wasze robi za szofera. No to już wiadomo na co idzie hajs z youtube.
-Mnie też tam wystawisz. Pożegnam się z Pati. - Tak jak powiedziałem tak zrobił. Całą trójka weszliśmy do niej i widać było ,że siedzi na telefonie i z kimś pisze. Od razu jak nas zobaczyła zablokowała telefon i schowała pod kołdrę tak jakby nie chciała abyśmy widzieli co ona robi. Uśmiechnęła się na nasz widok i spojrzała na mnie.
-My to na chwile. Bo Dezy już jedzie i chciał się pożegnać. - Powiedział chłopak stojący obok mnie.
-No to do zobaczenia kiedyś tam. - W jej oczach dostrzegłem smutek. Czyżby mnie polubiła ma tyle żeby być smutną, że już jadę? Nawet to słodkie bo szczerze też byłem smutny, że już jadę. No ale przecież nie mogę zostać na stałe u Remka w domu. Mam też szkole, rodziców, dziewczynę. No właśnie Klara. Czy ja serio muszę z nią o tym wszystkim rozmawiać?!
-Szkoda ,że tak szybko jedziesz. - Podszedłem do niej i liczyłem , na przytulne na pożegnanie ale ona w ostatniej chwili wyciągnęła rękę. Zrobiłem się pewnie cały czerwony na twarzy i zrobiłem to co ona.
-Przyjadę najszybciej jak tylko będę mógł. - Uśmiechnąłem się i zapomniałem już o tej wpadce którą miałem kilka sekund temu. Odszedłem od niej i pomachałem jej na pożegnanie i wraz z brunetem opuściliśmy szpital.
-Dezy co to było? - Spytał chłopak
- Ale co? - Udałem , że nie wiem o co chodzi. Niestety jednak każdy zauważył ,że coś się dzieje. Zaczynam czuć się z tym źle bo z tego wynika, że Klara ma rację i jestem zdolny do zdrady. Dobra trzeba wybić sobie Patrycje z głowy i myśleć tylko o mojej dziewczynie. Tylko jest jedno pytanie. Dlaczego mam nie myśleć o fajnej miłej dziewczynie i użerać się z kimś takim jak Klara? Może każdy ma rację i powinienem z nią zerwać? Może tak będzie najlepiej. Zerwę z nią i zaprosze Patrycję na randkę.
-Wiesz co. Macie racje. - Powiedziałem.
-Z czym?
-Zerwę dzisiaj Klarą. - Na twarzy mojego przyjaciela dostrzegłem wielki uśmiech. Gdyby nie prowadził to pewnie przybił by mi piątkę.
-No stary nareszcie.
-A potem wrócę tutaj i zaproszę Patrycję na randkę. - Zaskoczył mnie bo dziwnie na mnie spojrzał. Tak jakbym powiedział mu ,że kogoś zabiłem.
-Dlaczego? - Spytał.
-bo to fajna dziewczyna?!
-Może nie tak od razu po zerwaniu daj sobie trochę czasu. - Remek zaczął coś kręcić. Mógłbym nawet pomyśleć, że Patrycja jemu się podoba ale przecież by mi to powiedział wcześniej.
-Remek czy ona ci się podoba? - Spytałam wysiadając już z jego samochodu.
-Co? Nie! Co? - krzyknął. Ufam i wierze mu.
-Wiec będę mógł zaprosić ją na randkę? - Spytałem dla pewności
- Co się mnie pytasz? Ja jej ojciec jestem czy co? - Zaśmiał się. Teraz widać było, że ma to całkiem gdzieś. Pewnie coś mi się wcześniej wydawało i tyle.
-Dobra to twój autobus. - Spojrzałem na ogromny autobus z napisem 'Modlin bus' miałem tylko nadzieje że będą miejsca bo tutaj raczej trzeba kupować przez internet bo ludzie jeżdżą nim na lotnisko.
Usiadłem sobie na samym tyle a autobus był cały pusty i dobrze. Przynajmniej na spokojnie będę mógł sobie pomyśleć. Od razu zalogowałem się do darmowego WiFi w autobusie i zalogowałem się na facebooka. Dostrzegłem stado wiadomości od Klary, że musimy porozmawiać, że coś się stało. - Tak coś się stało. Pewnie paznokcia złamała.- Zaśmiałem się na to co powiedziałem i przymknąłem oczy pisząc jej wcześniej żeby za dwie godziny czekała na mnie. Zacząłem się bardzo nudzić więc napisałem do Remka aby podał mi numer Patrycji. Na samym początku mi nie odpisywał ale to pewnie powód tego, że nagrywa lub prowadzi samochód.
- Witaj zgniatarko moich jajek. - Napisałem do dziewczyny od razu jak tylko dostałem jej numer.
- A ty skąd masz mój numer?
-A co nie wolno mi mieć?
-Wolno, wolno ale się zastanawiam które z nich mam ochrzanić za rozdawanie numeru bez mojej zgody.
-A jak myślisz które to może być?
- Remigiusz! Na sto procent!
- I sto puntów wędruje do ciebie.
Popisaliśmy jeszcze tak o bzdurach do samej Warszawy. Miałem ochotę iść po prostu spać a musiałem jeszcze poczekać na moją dziewczynę. Już zaraz była. Nic nie wspomniałem Patrycji o tym co zamierzam zrobić ale powiem jej po fakcie. Zbierałem się aby wysiąść z autobusu i za szybą widziałem dziewczynę która na mnie czekała. Jak zwykle ubrana w jakieś drogie ubrania. Wysiadłem i dostrzegłem, że nie jest zadowolona
-Wiec co ode mnie chciałaś? - Spytałam.
-Bo ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć. - Coś się musiało serio stać , że Klara nie wie co ma powiedzieć. No to jakiś szok!
-Mów bo nie mam całego dnia. - To było troszkę wredne ale ona mnie tak traktuje cały czas.
-Bo ja jestem w ciąży.





















